sobota, 31 stycznia 2015

Podsumowanie stycznia

Witajcie, Książkoholicy!
Styczeń się kończy, więc czas na podsumowanie pierwszego miesiąca roku 2015. Zapraszam!

W styczniu przeczytałam zaledwie 5 książek. Wynika to z tego, ze ostatnio mam bardzo mało czasu na czytanie. Zdarzają się dni, kiedy jestem tak zmęczona, że nie jestem w stanie przeczytać choćby jednej strony. Mam nadzieję, że w następnych miesiącach będzie lepiej. :)






Pierwsza książka jaką przeczytałam w 2015 to "Olśnienie" Aimee Agresti. Powieść opowiada o szesnastoletniej Haven, która pewnego dnia dostaje propozycję odbycia stażu w ekskluzywnym hotelu w Chicago. Poznaje tam przystojnego Luciana. Dostrzega, że wszyscy piękni ludzie, którzy pracują w owym hotelu nie są do końca normalni. Co więcej, zajmują się kupowaniem ludzkich dusz.
Ksiązka pani Agresti nie zachwyciła mnie zbytnio. Na LC oceniłam ja na 4/10. Była nudna i zbyt rozwleczona. Nic specjalnego.



Potem przyszedł czas na "Dziesięć płytkich oddechów" K.A. Tucker. Książka ta opowiada o Kacey Cleary, która z młodszą siostrą, Livie, ucieka z domu swojego wujostwa. Dziewczęta wprowadzają się do apartamentowca niedaleko plaży. Gdyby jednak nie poznały Trenta Emersona, wszystko byłoby dobrze. Mężczyzna ma tajemnice, które okazują się być bolesne dla samej Kacey...
Powieść tę oceniłam na LC na 5/10. Początek mi się podobał, zaś zakończenie jakby wzięte prosto z filmu Bollywood.









Trzecią książką przeczytaną przeze mnie w styczniu, była "Pułapka uczuć" Colleen Hoover. Powieść ta opowiada o Layken, która wraz z młodszym bratem i matką przeprowadza się do Michigan, gdzie poznaje Willa. Jednak kiedy idzie do szkoły sprawy się nieco komplikują...
Bardzo mi się podobała. Dostała ode mnie 6/10. Bardzo polecam i czekam, aż zdobędę w swoje czytelnicze łapki drugą część, czyli "Nieprzekraczalną granicę".










Dalej była "Pokuta" Anne Rice. Opowiada ona o aniele i płatnym zabójcy, który kiedyś chciał zostać księdzem. Powieść ta przenosi nas ze współczesności do trzynastowiecznej Anglii. Dużo tu symbolicznego gadania, które jednak żadnego sensu nie ma.
 i to chyba najgorsza książka z całego tego styczniowego zestawu. Oceniłam ja na 4/10. Mogła być dużo lepsza. No, ale jak to się mówi: peszek! Nie polecam.












I ostatnia przeczytana książka w styczniu to "Więzień Labiryntu" Jamesa Dashnera. Książka dostała ode mnie 8/10. Recenzję na temat tej powieści znajdziecie TUTAJ.















A Wy? Czytaliście którąś z wyżej wymienionych książek? Jeśli tak, to co o nich sądzicie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz