niedziela, 22 lutego 2015

Czerwona królowa- Victoria Aveyard



Tytuł: Czerwona królowa
Autor: Victoria Aveyard
Ilość stron: 478


"Powstańmy! Czerwoni niczym świt."


Co by było gdyby ludzie byli podzieleni na "lepszych" i "gorszych"? Co by było gdyby byli podzieleni ze względu na kolor krwi?  Co by było gdyby ci, których krew jest czerwona, pracowali niczym niewolnicy, a ci o srebrnej pławili się w luksusach? Brzmi dziwnie? Przerażająco? Zachowajcie spokój, to tylko wizja przyszłości z powieści "Czerwona królowa".

Mare Barrow jest Czerwoną. Czymś, co nie powinno żyć. Przynajmniej w mniemaniu Srebrnych. Żyje z rodziną w biednym miasteczku, okradając innych. Niedługo skończy 18 lat i przyjdą po nią legioniści, by siłą zabrać ją wojska. Jednak przez pewne, pozornie nic nieznaczące zdarzenie, zostaje wezwana na służbę w zamku, gdzie odbywa się wybór żony dla księcia Cala. Kandydatki z najznamienitszych rodów pokazują na arenie swoją siłę. Tak, Srebrni mają dodatkowe umiejętności. Mogą panować nad metalem, czytać w myślach, wpływać na czyjąś wolę i wiele innych, co jest kolejnym powodem, dla którego uważają się za lepszych od Czerwonych. Nieszczęśliwym trafem Mare odkrywa w sobie moc, jakiej zazdroszczą jej sami Srebrni. Tak, Mare. Zwykła Czerwona. I tak to wszystko się zaczęło...

Powieść "Czerwona Królowa" jest świetnie napisana i skonstruowana. Każdy kolejny rozdział zaskakuje coraz bardziej. Ze strony na stronę jest coraz ciekawiej. Dużym atutem tej książki jest oryginalność. Pomyślicie "Znowu jakiś podział społeczeństwa, znowu jakaś dziewczyna, która nie jest zwykła...". Nic bardziej mylnego! Owszem, wyżej wymienione motywy w literaturze są eksploatowane do granic możliwości, ale takiej powieści jak "Czerwona Królowa" jeszcze nie było. Ma ona swojego rodzaju tajemniczy, lekko mroczny i niepokojący klimat. To dodatkowy plus, bo dzięki temu mam wrażenie, że szybko nie zapomnę o "Czerwonej królowej". Powieść ta wydała mi się skrzyżowaniem realiów starożytnego Rzymu ze współczesnością. Z jednej strony mamy niewolników, pałace, areny, pojedynki, zaś z drugiej motory, pociągi, telebimy i inne nasze wynalazki. To też należy do atutów tej książki. Oczywiście, "Czerwona królowa" ma minusy, ale są one tak malutkie, że w sumie nie warto o nich wspominać. No, może wspomnę tylko o tym, że liczyłam na bardziej rozbudowany wątek miłosny. Mimo wszystko, bardzo polecam powieść Victorii Aveyard!


Ocena: 8/10

A tutaj mała niespodzianka, czyli piosenka promująca książkę "Czerwona królowa". :)





4 komentarze:

  1. Czekam na urodziny, bo może wtedy ta książka wpadnie w moje ręce. Nie mogę się doczekać lektury ;)
    Zapraszam do siebie,
    http://worldofbookss.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto będzie poczekać ;)

      Usuń
  2. Ja właśnie słyszałam, że "Czerwona królowa" jest połączeniem kilku książek, teraz nie mogę sobie przypomnieć jakich... Że to nic nowego, wszystko już było, ale i tak ma w sobie coś przyciągającego. ;) Tak słyszałam, ja sama nie mam o niej opinii. Chciałam ją przeczytać, ale zrobiło się o niej głośno, co mnie bardzo odstrasza. Nie lubię czytać książek, które czytają wszyscy (choć zdarzają się wyjątki ^_^).

    http://strefa-czytania-obowiazuje-wszedzie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam tak, że jak wszyscy mówią o jakiejś książce, to później jestem zazwyczaj rozczarowana, ale "Czerwona królowa" okazała się strzałem w dziesiątkę :D

      Usuń