niedziela, 19 kwietnia 2015

Szmaragdowa tablica- Carla Montero

Tytuł: Szmaragdowa tablica

Autor: Carla Montero

Ilość stron: 672

"(...) czas zarówno obraca żelazo w rdzawy pył, jak przemienia węgiel w diament"


Madryt, początek XXI wieku: Ana pracuje w Muzeum Prado i jest narzeczoną bogatego kolekcjonera dzieł sztuki, Konrada Kӧllera. Pewnego dnia mężczyzna natrafia na list, który naprowadza go na ślad tajemniczego obrazu "Astrolog". Konrad przekonuje Anę, aby ta zaczęła poszukiwania dzieła. Kobieta stopniowo odkrywa losy rodziny, która od pokoleń strzeże "Astrologa".

Paryż podczas okupacji: Major SS Georg von Bergheim dostaje nakaz odnalezienia obrazu "Astrolog". Poszukiwania doprowadzają go do Sarah Bauer, francuskiej Żydówki. Konsekwencje owego spotkania są zaskakujące nie tylko dla tej dwójki bohaterów, ale i dla czytelnika.

Początek "Szmaragdowej tablicy" nie powala. To fakt. Czytając pierwsze 50 stron, nudziłam się niemiłosiernie. Na szczęście z każdą kolejną stroną, akcja powieści się zagęszczała, a ja coraz chętniej śledziłam losy bohaterów, zarówno Any, jak i Sarah oraz Georga. W końcu doszłam do takiego momentu, w którym już nie mogłam oderwać się od książki i ciągle o niej myślałam. Carla Montero stworzyła świetne postaci i świetnie poprowadziła fabułę. Zakończenia powieści się nie spodziewałam. Nawet nie przemknęło mi przez myśl, że sprawa "Astrologa" mogłaby się tak zakończyć. A wszystko przez to, że autorka w pewnych momentach usypia naszą czujność, aby potem uderzyć ze zdwojoną siłą i nas zaszokować. Bardzo sobie cenię, gdy książka nie jest przewidywalna, a o przewidywalności w przypadku "Szmaragdowej tablicy" zdecydowanie nie można. Podczas lektury, czytelnikowi cały czas towarzyszy napięcie, niepewność, a nawet pewnego rodzaju strach o dalsze losy bohaterów i dlatego tak trudno jest się oderwać od tej powieści. Muszę jednak przyznać, że chętniej śledziłam poczynania bohaterów z czasów II wojny światowej, tj. Sarah i Georga. I wiecie co? Uwielbiam Georga. Jest świetny. Ochy, achy! Akcja w obu ramach czasowych doskonale się uzupełnia, chociaż na początku trudno było mi się przyzwyczaić z tych "skoków" z teraźniejszości do przeszłości i na odwrót, ale po pewnym czasie się przyzwyczaiłam i pochłonęłam, a wręcz pożarłam "Szmaragdową tablicę".  Jest to moje pierwsze spotkanie z Carlą Montero, ale już w kolejce na przeczytanie czeka "Wiedeńska gra". Zobaczymy, czy ta powieść dorówna "Szmaragdowej tablicy", którą bardzo, ale to bardzo polecam.
Moja ocena: 8/10

Do książki Carli Montero pasuje utwór "Total eclipse of the heart" Bonnie Tylor.







4 komentarze:

  1. Trochę nie mój klimat. Raczej podziękuje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak na początku myślałam, ale jak już się wciągnęłam, to nie było zmiłuj i musiałam skończyć ;)

      Usuń