piątek, 8 maja 2015

Martwy aż do zmroku- Charlaine Harris

Tytuł: Martwy aż do zmroku
Autor: Charlaine Harris
Ilość stron: 386

"Świat wydał mi się nagle złym i strasznym miejscem, zamieszkanym przez same podejrzane istoty, wśród których wędrowałam niczym jagnię z dzwonkiem na szyi przez dolinę śmierci..."

Dwa lata temu Japończycy wynaleźli syntetyczną krew o nazwie Tru Blood. Wtedy też wampiry postanowiły się ujawnić.  Jednak do Bon Temps żaden z nich jeszcze nie zawitał. Sookie Stackhouse nie może się doczekać momentu, w którym to się zmieni. Dziewczyna jest uważana za "stukniętą". Wszyscy myślą, że nie ma nic w głowie. Ale ona ma i to dużo. Słyszy bowiem myśli wszystkich ludzi, co przeszkadza jej w skupieniu się na najprostszych czynnościach. Pewnego wieczoru do knajpy, w której Sookie jest kelnerką, przychodzi wampir, Bill. Jego pojawieniu się w Bon Temps towarzyszy seria tajemniczych zdarzeń.

Długo zwlekałam z sięgnięciem po pierwszą część serii o Sookie Stackhouse. Czytałam o niej wiele opinii, zarówno negatywnych, jak i pozytywnych.
W końcu stwierdziłam, że tę powieść albo się kocha, albo nienawidzi, więc postanowiłam wyrobić sobie o niej własne zdanie. I wiecie co? Nie zaliczam się ani do nienawidzących tej książki, ani do kochających ją. Dla mnie jest przeciętna. Ma wiele minusów, ale i plusów, więc wszystko się wyrównuje. Zacznijmy od tych dobrych rzeczy. Akcja nie jest rozwleczona oraz nie ma w niej zbędnych i nudnych opisów. Pomysł jest dosyć ciekawy. Syntetyczna krew, wampiry, które się ujawniły, a nie te, które żywią się zwierzątkami i muszą się ukrywać (mam tu na myśli Edłorda i jego ekipę ze "Zmierzchu"). Trochę zabójstw, trochę tajemnic i zagadek. A do tego Bill! Mamy świetną powieść? No, nie do końca. Za największą wadę "Martwego aż do zmroku" uznałabym naiwność, dziecinność i lekką głupkowatość 25-letniej (!) Sookie, której babcia pomaga znaleźć chłopaka. Serio? Za każdym razem, gdy Sookie odwalała jakiś numer, miałam ochotę ją trzepnąć, co jakby nie patrzeć, byłoby zadaniem trudnym z racji, że jest postacią fikcyjną, no ale jednak. Wracając, powieść pani Harris "zajechała" mi trochę  książką "W pół drogi do grobu", którą czytałam jakiś rok temu. Nie wiem jednak kto od kogo ściągnął, ale byłam niepocieszona tym podobieństwem. I ostatnia wada: brak fajerwerków. Czytałam, czytałam, stron ubywało, a mnie dalej nic nie zachwyciło. Ostatecznie stwierdziłam, że powieść pani Harris jest przeciętna i nic poza tym. Nie będę jej ani odradzać, ani polecać.
Moja ocena: 5/10

A Wy co sądzicie o tej książce?

6 komentarzy:

  1. Hej nominowałam cię do Kitty Book Tag. Mam nadzije, że go wykonasz ;)
    http://moje-buki.blogspot.com/2015/05/kitty-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominację! :) Chętnie wykonam ten TAG :)

      Usuń
  2. Nie czytałam tej powieści i po Twojej recenzji raczej nie przeczytam. Nie ma sensu tracić czasu na mierne książki, skoro jest tyle świetnych, które czekają na półce. :)
    Pozdrawiam!
    Kalorka czyta

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta seria od dawna wydaje się interesująca, ale na razie nie chcę się zagłębiać w wieloczęściowe serie, mam na to za mało czasu. Oczywiście obserwuję.
    Pozdrawiam www.filigranoowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam tej książki i nie wiem czy przeczytam :/ A recenzja dobra
    asik-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. To chyba nie są moje klimaty. I z pewnością nie przeczytam tej książki :)

    Pozdrawiam:*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń