sobota, 30 maja 2015

Maybe someday- Colleen Hoover


Tytuł: Maybe someday

Autor: Colleen Hoover
Ilość stron: 440

"...ludzie nie wybierają, w kim się zakochują. Mogą jedynie wybrać, kogo dalej będą kochać"

Sydney ma z pozoru wszystko. Kochającego chłopaka, świetną przyjaciółkę. Ma pracę i studiuje. Niestety, cały jej świat wali się w ciągu kilku godzin. Ridge świetnie gra na gitarze, ale brakuje mu tekstów do własnych kompozycji. Kiedy zauważa Sydney siedzącą na balkonie, śpiewającą do jego utworu, postanawia bliżej ją poznać. 

No cóż. Nie powiecie, że "Maybe someday" wkradło się na półki księgarń po cichu, bez szumu. Wszyscy zaczęli mówić "O! Nowa powieść autorki Hopeless". Do tego doszedł jeszcze Bookathon, czyli wspólne czytanie "Maybe someday". Więc jak mogłabym nie sięgnąć po książkę Collleen Hoover?  Zacznijmy od tego, że nie podobała mi się kreacja głównych bohaterów. Dla mnie byli zbyt wyidealizowani (z Maggie na czele). Owszem, mieli swoje problemy i rozterki, ale powiedzcie, kto w dzisiejszym świecie kieruje się przede wszystkim dobrem innych a nie własnym? Oczywiście takie osoby się zdarzają, ale w "Maybe someday" praktycznie wszyscy bohaterowie robią coś dla dobra innych. Jak dla mnie za duże skupisko takich osób. Przykro mi. Do tego miałam nadzieję, że końcówka będzie jakaś dramatyczna, wyciśnie ze mnie łzy, wyrwie mi serce z piersi i podepcze. A moja rekcja na "wielki", "niepowtarzalny" finał powieści brzmiała tak: "aha, fajnie". Myślę, że wokół powieści pani Hoover jest o wiele więcej szumu, niż na to zasługuje. Niestety. (Po tym fragmencie chyba polecą hejty). Czuję się rozczarowana, bo oczekiwałam czegoś naprawdę wspaniałego. Mimo wszystko spędziłam z "Maybe someday" miłe chwile, bo jak zwykle możemy tu podziwiać lekki styl pisania autorki. Ale zabrakło mi tego CZEGOŚ. Nie było fajerwerków, które wszyscy mi obiecywali. Może to dlatego, że w niektórych momentach fabuła wydawała mi się naciągana. Chyba nadszedł czas, abym przestała sięgać po to, o czym jest aktualnie głośno. Albo może po prostu się starzeję i coraz więcej wymagam od literatury. A jakie są Wasze odczucia w stosunku do "Maybe someday"?
Moja ocena: 6/10
PS Piosenki nie będzie, bo przecież do powieści został stworzony soundtrack. Aby przejść do strony z utworami kliknij tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz