poniedziałek, 29 czerwca 2015

Kochając pana Danielsa- Brittainy C. Cherry


Tytuł: Kochając pana Danielsa
Autor: Brittainy C. Cherry
Ilość stron: 432


"Nienawidziłem tego, że nie mogłem jej powiedzieć jak pięknie wyglądała każdego dnia.

Nienawidziłem dystansu, który czuliśmy, mimo tego, że byliśmy blisko.

Kochałem to, jak pięknie wyglądała każdego dnia.
Kochałem jak zdystansowani byliśmy, mimo że czuliśmy bliskość"


O powieści pani Church było ostatnimi czasy dosyć głośno, szczególnie wśród młodzieży. Opis zachęcający, zapowiada się romantyczna historia, więc dlaczego by się z nią nie zapoznać? Godziny, które spędziłam na czytaniu tej książki, to jedne z najlepiej wykorzystanych godzin w moim życiu. "Kochając pana Danielsa" to przecudowna, przewspaniała i przepiękna powieść o zakazanej miłości. Ma w sobie tyle uroku i swojego rodzaju magii, że nie sposób się od niej oderwać, choćby na chwilę. Dawno nie czytałam książki, przy której tak bardzo kibicowałam związkowi głównych bohaterów. Brakowało mi tego. A pani Cherry mi to znów umożliwiła. Jestem pod wrażeniem pomysłu autorki na całą fabułę. I nie chodzi mi tylko o główny wątek miłosny, ale też i o wątki poboczne. Po prostu brawo! "Kochając pana Danielsa' nie jest tylko kolejnym romansem, ale niesie też przesłanie, abyśmy cieszyli się życiem i doceniali to, co mamy. Jednak przede wszystkim ukazuje, jak powinna wyglądać prawdziwa miłość. Jestem tym zachwycona. Kolejnym ciekawym elementem powieści, okazały się nawiązania do Szekspira. Jakie? Musicie sami sprawdzić, jeśli macie ochotę, bo nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły. W ogóle, główni bohaterowie dużo czytają, sypią cytatami Szekspira na prawo i lewo, więc jak mole książkowe mogłyby ich nie lubić? Co można powiedzieć o Ashlyn? Jest  ona po prostu zagubioną dziewiętnastolatką. Czułam żal i smutek, że tak wiele złego spotkało tę dziewczynę. Czytelnik nie może nie obdarzyć jej choćby odrobiną sympatii i współczucia. Ale przejdźmy do postaci, która zachwyca żeńską (i zdecydowanie większą) część odbiorców, czyli do pana Danielsa. Och, pan Daniels. Uwielbiam tego faceta. Właśnie trafił na listę moich "literackich miłości". To mówi samo za siebie. Zresztą, przeczytacie, zrozumiecie. I mimo, że poczynania głównych bohaterów doprowadzały mnie czasem do furii, to jednak ich postępowanie dało się logicznie wytłumaczyć i chociażby spróbować ich zrozumieć. Więcej takich książek! Po prostu powieść pani Cherry jest tak zachwycająca i piękna, że nie da się opisać tego słowami. Wywołuje wiele emocji. Czytelnik raz płacze, raz jest w szoku, by zaraz potem śmiać się z żartów bohaterów. I właśnie to jest w tej książce cudowne: wywołuje cały wachlarz emocji. Bardzo polecam "Kochając pana Danielsa". I nie kieruję tych słów jedynie do takich romantyczek jak ja, bo ta powieść porusza również wiele innych problemów, takich jak: poszukiwania sensu swojego życia i poznawania samego siebie. Mogę śmiało stwierdzić, że powieść pani Cherry wiele mnie nauczyła. Carpe diem. 
Moja ocena: 8/10
A Wy co sądzicie o "Kochając pana Danielsa"?
Tutaj piosenka, która idealnie pasuje do tej powieści, a szczególnie wersy:

I don’t know how 
I don’t know where or when 
Something long ago and far away 
Led me to the place I am today 
The hours moved 
The seasons turned and then 
You uncovered secrets in my heart 
That had always been there from the start 
I was born to love you till I die 
Till I bid the world goodbye 
You’re the only home 
My restless heart has ever know 
Even when the stars are burn away 
I will love you come what may 
You were born as if somehow you knew 
That I was born for you



3 komentarze:

  1. Dzięki Tobie mam wielką ochotę przeczytać tę książkę!

    Pozdrawiam :)  
    zaczytanekoty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. No ja tam nie słyszałam o tej książce a nawet nie widziała. Bardzo fajne cytaty. Książka no nawet ciekawa po twojej recenzji. Ale bardzo cię proszę rób trochę odstępy między tekstem ciężko się czyta.
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Już od kilku miesięcy czekam na tę książkę i wszystko bym oddała, żeby złapać ją w swoje rączki. Od momentu zapowiedzi wiedziałam, że będzie to coś wspaniałego :D No nic, pozostaje mi czekać dalej, chyba że los się ulituje ;-;

    OdpowiedzUsuń