środa, 17 czerwca 2015

Miasto kości- Cassandra Clare

Tytuł: Miasto kości
Autor: Cassandra Clare
Ilość stron: 512


"- Nie traktuj mnie z góry. 
- Trudno byłoby mi traktować ciebie z dołu. Jesteś za niska."


Clary Fray to rudowłosa piętnastolatka. Pewnego wieczoru udaje się ze swoim przyjacielem, Simonem, do klubu Pandemonium. Jednak to, co dziewczyna tam widzi, wywraca jej świat do góry nogami.

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z Cassandrą Clare. "Miasto kości" czytałam już jakieś dwa lata temu, lecz cała ta historia o Nocnych Łowcach mnie nie porwała. Jednak "Dary anioła" prześladowały mnie cały czas. A to na booktubie, a to na Lubimy Czytać, a to jeszcze ktoś z moich znajomych się nimi zachwycał, Zaczęłam więc trochę zazdrościć innym, że przywiązali się do bohaterów serii i dali się Cassandrze Clare oczarować. Nie było innego wyjścia, jak tylko sięgnąć po "Miasto kości" drugi raz. Teraz odkryłam tę książkę jakby na nowo. Odkryłam w niej magię, którą za pierwszym razem jakby przeoczyłam. Ponownie zapoznałam się z bohaterami, i chociaż pamiętałam jeszcze co nieco z fabuły, to i tak z chęcią śledziłam ich losy. Nie myślałam, że coś takie jest możliwe: za pierwszym razem książka ci się nie podoba, a za drugim zachwyca. Bardzo przywiązałam się do bohaterów, a szczególnie do Jace'a i Simon'a. Spodobał mi się świat pełen Nocnych Łowców, wampirów, wróżek, elfów, czarowników, magii, prastarych mocy i mrocznych tajemnic.  Ta mieszanka nie jest jednak chaotyczna. W świecie "darów anioła" każde ze stworzeń zna swoje miejsce. I oczywiście jest jeszcze On, Buntownik, znany również jako Ten Zły, czyli Valentine. Urzekły mnie jego przeszłość, psychika i motywy działania. Jest jedną z najlepiej zarysowanych postaci w tej książce. Niestety, Clary czasem irytowała mnie swoim dość dziecinnym zachowaniem. Na szczęście momentów, w których pragnęłam nią potrząsnąć, było bardzo mało, więc nie zniechęciły mnie one do dalszej lektury. Można powiedzieć, że "Miasto kości" pochłonęłam. Zaintrygowały mnie też  runy i sama historia powstania Nocnych Łowców. Według Cassandry Clare anioł Razjel zmieszał swoją krew z krwią mężczyzn i stworzył tym samym Nefilim, którzy strzegą ludzi przed demonami i innymi potworami. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze Clave, artefakty podarowane Nocnym Łowcom przez Razjela (miecz, lustro i kielich) oraz zaginięcie jednego z nich, wcześniej wspominane mroczne tajemnice oraz pogłoski, że Ten Zły, który podobno zginął przed laty, powraca. No i jak tu nie polubić "Darów anioła"? Cieszę się, że dałam Cassandrze Clare i jej serii jeszcze jedną szansę. Teraz szybko muszę zdobyć kolejną część!
Moja ocena: 7/10
A Wy co sądzicie o powieści "Miasto kości"?


5 komentarzy:

  1. Książki Cassandry Clare są genialne! W sumie przeczytałam tylko 4, ale bardzo mi się podobały. Polecam ci sięgnąć po Diabelskie Maszyny- również tej autorki :)

    http://asik-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie ta książka i cała ta seria nie przeciąga. Od kiedy wydano film coraz więcej osób czyta tę książka, no mnie kurcze nie kusi.
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Podchodziłam do Miasta Kości 3 razy i najdalej zaszłam do 1/3 książki... To nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam taką samą sytuację z Miastem kości jak ty! Przeczytałam ją z jakieś dwa lata temu, ale mnie nie zachwyciła. Później o niej zapomniałam i zaczęła mnie prześladować i tak też w marcu zabrałam się za nią ponownie no i cóż, zakochałam się w niej <3 Jestem już po przeczytaniu drugiego tomu i niedługo zabiorę się za trzeci ;)

    zaczytanekoty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę jakoś zdobyć kolejne tomy i zacząć je czytać. Jace ♥

      Usuń