wtorek, 21 lipca 2015

Krzyk Icemarku- Stewart Hill

Tytuł: Krzyk Icemarku
Autor: Stuart Hill
Ilość stron: 496


"- Czasem myślę sobie, że to zbyt wielkie ryzyko polegać tak bardzo na kimś innym, jeśli chodzi o nasze szczęście...
Ale jeżeli nie dzieli się z kimś przynajmniej części życia wszystko inne wydaje się mniej ważne, w jakiś sposób mniej cenne.

- To ryzyko jest tego warte, Thirrin. Nawet kiedy los z tobą wygra i stracisz taką osobę, było warto"

Po śmierci ojca, czternastoletnia Thirrin musi objąć władzę w królestwie Icemarku i bronić kraju przed straszliwym najeźdźcą. Młoda królowa musi zebrać   armię, która mogłaby dorównać siłom wroga. Postanawia więc szukać sojuszników nie tylko wśród ludzi.

Z zaciekawieniem sięgnęłam po "Krzyk Icemarku". Muszę jednak zaznaczyć, że fantastyka (nawet ta szeroko pojęta) nie należy do moich ulubionych gatunków literackich. Mimo wszystko postanowiłam dać szansę powieści Stuarta Hilla i bardzo się teraz tego powodu cieszę. Gdybym zrezygnowała, ominęłaby mnie bardzo przyjemna lektura. Tak, "krzyk Icemarku" przypadł mi do gustu i to nawet bardzo. Chociaż powieść jest raczej pisana z myślą o młodszych czytelnikach, to gwarantuję, że i starsi będą zadowoleni. Wartka akcja, świetnie skonstruowani bohaterowie i baśniowy klimat to główne atuty tej książki. Thirrin jest zaledwie czternastoletnią dziewczyną która natychmiast musi dorosnąć i poprowadzić swój lud do walki z wrogiem. Z jednej strony jawi się ona nam jako mistrzyni sztuki bitewnej, silna i zdecydowana królowa, która nie znosi sprzeciwu; z drugiej zaś widzimy ją jako obrażalskie dziecko, które musi postawić na swoim, bo jest władczynią. W końcu jednak urzekła mnie swoją odwagą i zdecydowaniem oraz gotowością do poświęcenia się dla dobra ojczyzny. W pewnym momencie "Krzyk Icemarku" zaczął przypominać mi "Opowieści z Narnii". Jednak nie piszę tego w złym sensie. Po prostu wielki, gadający lampart śnieżny skojarzył mi się z Aslanem (którego zresztą uwielbiam). Poza tym większość akcji toczy się w czasie zimy. Jest śnieg, jest mróz. To kolejne podobieństwo do pierwszej części serii C. S. Lewis'a. Niewątpliwie "Krzyk Iceamrku" jest oryginalny, ale też nie do końca doskonały. Brakowało mi prywatnych spraw bohaterów. Skupiamy się na walkach i misji, przyjaźń Thirrin i Oskana się pogłębia, ale nie jest pokazane jak. Wielokrotne podkreślanie tytułów wszystkich królów i zbyt pompatyczne rozmowy trochę mnie irytowały. Moim zdaniem bohaterowie mogliby trochę odpuścić i nie podkreśla tak swojej pozycji. Mimo wszystko jestem jednak oczarowana przepięknymi opisami przyrody oraz światem, jaki wykreował pan Hill. Z chęcią sięgnę po kolejny tom "Kronik Icemarku", który ma pojawić się w księgarniach już 12 sierpnia. Bardzo polecam Wam powieść Stuarta Hilla, ale lepiej poczekajcie z jej przeczytaniem do zimy. Będzie Wam łatwiej wczuć się w klimat książki :)
Moja ocena: 7/10

6 komentarzy:

  1. Czytać w ziemię ;) do zimy może trochę mój stosik się wytopi i ta książka będzie jak znalazł ;) swoją drogą jestem ciekawa następnej recenzji, bo mam starter na swojej liście ;)

    http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/?m=0

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o Krzyku Icemarku i byłam ciekawa tej książki, a teraz wiem, że śmiało mogę ją czytać jeżeli wpadnie mi w ręce :>

    http://secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesuje mnie ta książka. Ja wolę czytać to jednak w letnie upały :)

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o niej i od początku mnie zainteresowała. Przeczytam ją, może jesienią :D (#Oryginalność :D)

    Pozdrawiam
    http://blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o tej książce i chciałabym ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award -> http://reading-my-life.blogspot.com/2015/07/liebster-blog-award-1-i-2.html :)

    OdpowiedzUsuń