sobota, 26 września 2015

19 razy Katherine

Tytuł: 19 razy Katherine
Autor: John Green
Ilość stron: 304

"Ale temu uśmiechowi nie można było się oprzeć. Ten uśmiech mógłby wygrywać wojny i leczyć raka."

Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości, stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem i tak zaczyna się ich wielka przygoda...

Po przeczytaniu "Gwiazd naszych wina" stwierdziłam, że muszę zapoznać się z innymi dziełami Johna Greena. A było to w 2013 roku. Trochę mi to zajęło, zanim odkopałam się ze stosów powieści, czekających na przeczytanie, ale w końcu Green się doczekał. Padło na "19 razy Katherine". Dlaczego? Tak po prostu. Czy był to dobry wybór? Zaraz się przekonacie. Kto już czytał którąkolwiek z książek Pana Zielonego, ten wie czego można się spodziewać po fabule: inteligentnych młodych bohaterów z problemami, którzy się w sobie zakochują bez pamięci i wyruszają w podróż w głąb samych siebie. Do tego duża dawka humoru i nawiązań literackich oraz historycznych, a to wszystko napisane typowym dla Greena stylem. Lekkim, ale jednocześnie podniosłym. Głównego bohatera poznajemy, gdy cierpi po rozstaniu z Katherine-19. Jest zdruzgotany, nie może sobie z tym faktem poradzić i brakuje mu chęci do życia. Leży na dywanie i układa anagramy. Zastanawia się też, dlaczego zawsze jest porzucany przez dziewczyny o imieniu Katherine. Wtedy pojawia się najlepszy przyjaciel Colina, Hassan i w tym momencie chłopcy postanawiają wyruszyć w podróż po Stanach Zjednoczonych. Colin, cudowne dziecko, zaczyna pracować nad teorią matematyczną, która ma obliczyć, kiedy ktoś zostanie porzucony i jak długo będzie trwał dany związek. Nazywa się ona "Teorematem o zasadzie przewidywalności Katherine". John Green zawsze tworzy postaci nietuzinkowe, głęboko zapadające w pamięć. Muszę jednak wyznać, że nie poczułam sympatii do bohaterów "19 razy Katherine". I chociaż w pewnych momentach potrafili mnie rozbawić swoimi przemyśleniami, to większość ich zachowań mnie, mimo wszystko, irytowała. Jeśli spodziewacie się czegoś mocnego, to niestety nie znajdziecie tego w tej książce. To opowiastka o poszukiwaniu własnej tożsamości, o przyjaźni i wchodzeniu w dorosłość. Nic ponadto. "Gwiazd naszych wina" mnie zachwyciło. Po przeczytaniu "19 razy Katherine" czuję się rozczarowana. Ukryty sens jest? Niby jest. Przesłanie jest? Też niby jest. Nie czuję się jednak powalona geniuszem tej książki. Moim zdaniem jest ona przeciętna. Nie wydała mi się piękna i poruszająca, ale taka... młodzieżowa. Nie wiem, jak mogłabym to inaczej określić. Spodziewałam się po niej czegoś więcej. Podobał mi się pomysł na fabułę, jednak była ona zbyt przewidywalna. Może właśnie to wpłynęło na moje niezadowolenie? Jedyne, co mnie zaskoczyło i zachwyciło, to sprawa arcyksięcia Ferdynanda i jego grobu. Jestem zainteresowana historią Habsburgów w XIX i XX wieku (wszystko przez cesarzową Sisi i jej syna, Rudolfa), więc miło mi było znaleźć odniesienie do tej dynastii w powieści, która była kierowana do bardzo szerokiego grona odbiorców. Mimo wszystko, to jednak za mało, abym była zauroczona książką "19 razy Katherine". Jak już pisałam, powieść jest przeciętna. Jeśli chodzi o pozostałe dzieła Johna Greena, to chyba znów trochę poczekam, aż sięgnę po któreś z nich. 
Moja ocena: 5/10


18 komentarzy:

  1. Ja rowniez pokochalam Gwiazd naszych wina i z tego wzgledu postanowilam zapoznac sie z innymi jego ksiazkami. Moze nie zwalily mnie one z nog, ale nie byly najggorsze. 19 razy Katherine tez znalazlo sie na mojej drodze i bylo ono dla mnie glownie rozrywka, bo przy niektorych scenach naprawde nie moglam sie nie smiac :D
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tą książkę. Mi się spodobała.
    A co do Gwiazd naszych wina też je pokochałam.
    Pozdrawiam.
    Między Stronami

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno obiecałam sobie, że przeczytam wszystkie książki, które wyszły i które wyjdą spod pióra tego pisarza. Kilka dni temu zakupiłam "Papierowe miasta" i będę starała się jak najszybciej przeczytać tę książkę. Jeśli natomiast chodzi o "19 razy Katherine", to na nią mam najmniej ochotę, bo czytałam już wiele skrajnych opinii na jej temat, ale kiedyś z pewnością ją przeczytam. Tylko te diagramy... ehh, jestem kiepska z matmy ;)

    Pozdrawiam,
    Czytelnicze turbulencje- klik!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam jeszcze w rękach książki Greena i raczej za szybko się na to nie zapowiada, ale mam zamiar zacząć od właśnie 19 razy Katherine. Nie oczekuję czegoś szczególnie wielkiego po jego książkach, ale mam nadzieję, że będą choć miłymi czytadłami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej zacznij od Gwiazd naszych wina, 19 razy Katherine może Cię tylko zniechęcić.

      Usuń
  5. Czytałam GNW i Papierowe Miasta i więcej po Greena nie zamierzam sięgać. Wszystko za sprawą przewidywalnosci.
    Po za tym wydaje mi się że oprócz GNW autor niczym mnie już nie zaskoczy.

    Pozdrawiam
    blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwiazd naszych wina bardzo mi się podobało, ale 19 razy Katherine już niestety nie. Jakoś nie mam ochoty sięgać po kolejne książki Greena. Przynajmniej na razie.

      Usuń
  6. Zanim wezmę się za "19 razy Katherine" chciałabym przeczytać "Papierowe miasta". Miałam to zrobić już w przyszłym tygodniu, ale nie wyszło XD

    Pozdrawiam :*
    ksiazki-mitchelii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Na Greenie ostatnio zjadłam sobie zęby, niestety nie jest to pisarz, którego polubiłam, jakoś zupełnie za nim nie przepadam, a jak jeszcze tak nisko oceniłaś tę książkę... Ech, to tym bardziej w jego powieści nie mam czego dla siebie szukać.
    Leon Zabookowiec

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja kocham tę książkę tak jak zresztą wszystkie Johna Greena.
    Buziaki!
    www.filigranoowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem w połowie ,,Papierowych miast" tego autora, i jakoś nie mogę się przemóc, aby czytać dalej.. Przerost formy nad treścią, szukanie metafor tam gdzie ich nie ma ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. "19 razy Katherine" to naprawdę przeciętna książka. Nie porwała mnie a na dodatek wkurzały mnie te "matematyczne" wstawki.. Brr!
    Tak więc całkowicie się zgadzam z Twoją opinią.
    Przy okazji - dopiero co tutaj trafiłam ale wygląd bloga jak i ta recenzja mnie tak zauroczyły, że zyskałaś nową czytelniczkę :*
    Pozdrawiam!
    http://my-life-in-bookland.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matematyko, idź być "logiczna" gdzie indziej :D
      Przy okazji: dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  11. Mam na półce, ale pewnie będę odwlekać tę książkę... Na książki Greena muszę mieć nastrój. A świadomość, że pewnie mnie nie zachwyci, nie pomaga.

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam na półce, ale pewnie będę odwlekać tę książkę... Na książki Greena muszę mieć nastrój. A świadomość, że pewnie mnie nie zachwyci, nie pomaga.

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
  13. A mnie ta książka bardzo się podobała, chyba najbardziej z książek Greena, które dotychczas przeczytałam :)

    www.apteka-literacka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Greena czytałam tylko „Gwiazd naszych winę” i szczerze przy niej się nudziłam, a czas mi się dłużył. Jeszcze sięgnę na pewno po jakąś powieść tego autora, ale czy to będzie akurat recenzowana przez ciebie? Chyba nie... jeśli mam nie skreślać tego pana z mojej listy autorów, to muszę przeczytać coś co naprawdę jest dobre.
    Pozdrowienia ;)
    Książniczka z Po drugiej stronie książki

    OdpowiedzUsuń