środa, 4 listopada 2015

Malfetto. Mroczne piętno- Marie Lu

Tytuł: Malfetto. Mroczne piętno
Autor: Marie Lu
Ilość stron: 380

Przez Europę przechodzi zaraza. Nieliczni chorzy, którzy przeżyli, okazują się być posiadaczami nadnaturalnych mocy. Głowna bohaterka, Adelina, to nastolatka, której sercem zawładnęła ciemność. Powieść ukazuje jej pogrążanie się w złu.

Muszę przyznać, że byłam bardzo zainteresowana powieścią "Malfetto. Mroczne piętno". Kiedy spojrzałam, kto tę książkę napisał, coś zaświtało m iw głowie i stwierdziłam, że skądś znam to nazwisko. Z pomocą przyszedł mi wujek Google, który poinformował mnie, że Marie Lu to autorka  m.in. "Legendy. Rebelianta". Powieść tę czytałam kiedyś i niezbyt pamiętałam, o co w niej chodziło. Przez to, zaczęłam mieć obawy, że z "Malfetto" może być podobnie. Przeczytam, a później zapomnę. I moje obawy okazały się słuszne. Nie to, że książka jest zła. Bo nie jest. Jest po prostu średnia. Na jeden raz, do szybkiego zapomnienia. Muszę przyznać, że autorka miała świetny pomysł na fabułę. Tego się nie da ukryć. Alternatywna wersja renesansowych Włoch i uczynienie czarnego charakteru, główną bohaterką. Przecież to mogło być tak piękne! Niestety, Marie Lu chyba do końca nie wiedziała, co ma z tym zamysłem począć. Owszem, jej styl pisania jest lekki i przyjemny. Ale jeśli jako czytelnik miałam problem z ogarnięciem niektórych wątków i często mam uczucie "pogubienia się", to chyba coś jest jednak nie tak. Miałam nadzieję, że główna bohaterka będzie zła do szpiku kości, będzie "urzeczywistnieniem" naszych najgorszych koszmarów. A tu nic! Nie ma! Adelina jest naznaczona, bo w dzieciństwie chorowała i w nagrodę otrzymała moc. Ale nie wiedziała, że ją ma. A ojciec był wobec niej okrutny, bo chciał, żeby, skoro już jest oszpecona, miała jakąś moc. Jednak pewne wydarzenia sprawiło, że moc jej się znalazła i zabiła ojca. Przypadkiem. Potem siedzi w więzieniu, mają ją stracić, ale zostaje uwolniona przez Kosiarza. Zaczynają jej się podobać dwaj chłopcy, najważniejsi w organizacji, w której się znalazła. Przepraszam, ale to już było! Miliony razy! I Wy chcecie ją nazywać czarnym charakterem? Serio? Muszę niestety stwierdzić, że "Mroczne piętno" jest pseudo-mroczne. Nawet nie wiem, co mogłabym jeszcze napisać, bo po prostu brak mi słów. Podsumowując, jestem rozczarowana. Nie polecam. 
Moja ocena: 3/10

6 komentarzy:

  1. Ale mam teraz mętlik w głowie. Książkę chciałam przeczytać kiedyś w przyszłości bliżej nieokreślonej ;) Jednak teraz sama nie wiem. Zniechęca mnie główna bohaterka - liczyłam na ciekawy mroczny charakter, bo właśnie to wyróżniało tę książkę. Chyba na razie sobie daruję. Pozdrawiam :)

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedys bardzo chcialam przeczytac Malfetto, bo zaciekawilo mnie to ustanowienie glownego bohatera mrocznie zlym. Potem jednak przeczytalam recenzje, ktora ostudzila moj zapal. Po przeczytaniu Twojej recenzji juz wiem, ze to nie byl jednorazowy przypadek i raczej nie siegne po te ksiazke :p
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka niska ocena? A chciałam tę książkę kiedyś przeczytać. Chyba muszę to przemyśleć, bo kusi, ale skoro nie jest taka rewelacyjna to może szkoda czasu? hmmm.. dylemacik mam nie mały :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już z samego opisu widać, że to już było, bo mega przypomina Mroczne Umysły, ale wciąż jestem ciekawa! Pewnie jej nie kupię, a poczekam, aż biblioteka przypadkiem wykupi, ale przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze kiedyś tak chciałam ją przeczytać i w końcu nie przeczytałam i nie chce mi się już po nią sięgać. :)
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przeczytam tej książki. Dziękuję za ostrzeżenie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń