sobota, 16 stycznia 2016

Jeździec miedziany- Paullina Simons

Tytuł: Jeździec miedziany
Autor: Paullina Simons
Ilość stron: 720

"Jesteś moim granatem ręcznym, moja artylerią. Zamiast serca mam teraz Ciebie"

Jest 22 czerwca 1941 roku, czyli dzień ataku Hitlera na Związek radziecki. Siedemnastoletnia Tatiana Mietanowa poznaje przystojnego oficera Armii Czerwonej, Aleksandra. jednak wojenna zawierucha, głód, leningradzka zima, tajemnica Aleksandra i to, co łączy go z siostrą Tatiany, nie pozwala na to, by mogli cieszyć się swoją miłością.


"Jeździec miedziany" to książka, którą już kiedyś czytałam, jednak niedawno ukazało się nowe wydanie, które zapragnęłam mieć i postanowiłam odświeżyć sobie pierwszy tom historii miłości Tatiany i Aleksandra. 

Paullina Simons urodziła się w 1963 roku w Leningradzie. Kiedy miała dziesięć lat, wyemigrowała wraz z rodzicami do Ameryki. Można więc domyślić się dlaczego postanowiła umieścić akcję powieści (a przynajmniej jej część) akurat w Leningradzie. 
Akcja "Jeźdźca miedzianego" rozpoczyna się w dniu ataku Hitlera na Związek Radziecki. Poznajemy Tatianę, siedemnastolenią dziewczynę oraz jej rodzinę. Mietanowie żyli spokojnie, jednak owy 22 czerwiec zmienił nie tylko ich życie, ale też życie wszystkich Rosjan. Mimo strachu i poruszenia, jakie wywołała informacja o wojnie, Tatiana odnalazła miłość w osobie Aleksandra Biełowa, oficera Armii Czerwonej. Niestety, sytuacja jest zbyt skomplikowana, aby mogli być razem.

"Jestem żołnierzem Armii Czerwonej. Nie jestem lekarzem w Ameryce. Ani naukowcem w Anglii. Jestem żołnierzem i mieszkam w Związku Radzieckim. Do niedzieli mogę już nie żyć, mogę umrzeć w każdej chwili na tysiąc sposobów. Kto wie, może to nasze ostatnie wspólne minuty. Nie chcesz spędzić ich ze mną?"


"Jeździec miedziany" to książka o miłości w tak trudnym czasie, jakim była II wojna światowa. O walce o życie, cierpieniu, poczuciu straty i bólu, ale też o wielkim uczuciu i nadziei na lepsze jutro. Powieść jest napisana prostym językiem, rozdziały są krótkie i zawsze kończą się w najciekawszym momencie, przez co czytelnik musi zacząć kolejny, by zaspokoić swoją ciekawość. To sprawia, że przez "Jeźdźca..." się płynie. Pewnie niektórzy wyrzucą mi, że czytałam go prawie dwa tygodnie, jednak uprzedzam, że było to spowodowane brakiem czasu. Doszło nawet do tego, że będąc w szkole chciałam jak najszybciej wrócić do domu, by znowu czytać o Aleksandrze. Tak, głównie tęskniłam za Aleksandrem i jego przymiotami. I chociaż młodość i naiwność Tani tylko uwydatniała jego wspaniałe cechy, to muszę przyznać, że główna bohaterka czasami mnie wręcz irytowała. Poświęcała się dla innych, nie myślała o sobie. Mówiła jedno, a robiła drugie. Mimo że jej zachowanie i jego konsekwencje napędzały akcję powieści, to czasami miałam ochotę potrząsnąć Tanią i zapytać: "Co z tobą nie tak?". Jednak większość scen z udziałem Tatiany i Aleksandra jest przeurocza. Oto jedna z nich:

"On, kapitan Armii Czerwonej stał po kolana w wodzie i silnymi, potężnie umięśnionymi i śliskimi od mydlin rękami robił coś, co powinna robić kobieta, podczas gdy ona, Tania, suchutka i wesolutka jak motylek, podawała mu ubrania: było w tym coś tak ciepłego, wzruszającego i zabawnego, że kiedy nachylił się, by wyjąć z wody poszwę, podeszła na palcach bliżej i mocno go pchnęła. Stracił równowagę i zniknął pod wodą.
Gdy się wynurzył, wybuchnęła tak głośnym i serdecznym śmiechem, że z trudem wbiegła na stok, żeby od niego uciec. Dopędził ją trzema długimi susami"

 Większość pozostałej części bohaterów książki była przeze mnie źle odebrana. Niektórych postaci nie dało się polubić, a zasłużyły one sobie na to swoim zachowaniem, głównie wobec bezbronnej, kruchej i drobnej Tatiany. I kiedy coś złego działo się głównej bohaterce, na scenę wkraczał ON, Aleksander Biełow. Od razu oznajmię, że dołączył on do grona moich książkowych miłości. Jego zachowanie, sposób bycia, charakter i wielkość uczucia, jakim obdarzył Tatiaszę, zachwyciły mnie. Z jednej strony nieustraszony oficer Armii Czerwonej, który raz po raz dostaje awans, a z drugiej czuły i zakochany do szaleństwa młody mężczyzna. Nie sposób go chociażby nie polubić. 

"I miał na sobie wyjściowy mundur. Eleganckie spodnie, elegancki frencz, czapka z emaliowaną czerwoną gwiazdą nad daszkiem, a na ramionach bardzo szerokie epolety ze stalowoszarymi galonami. Wyglądały bardzo imponująco, lecz Tatiana nie wiedziała, co oznaczają. Był szeregowcem? Miał karabin. Czy szeregowcy chodzili z karabinem? Na jego lewej piersi błyszczał srebrny medal w złotej obwódce.
I miał ciemne włosy. Młody i ciemnowłosy, pomyślała. Same plusy. Nieśmiało spojrzała mu w oczy. Miały kolor karmelu i były odrobinę ciemniejsze niż lody, które przed chwilą jadła. Czy są to oczy żołnierza? A może oczy mężczyzny? Tak czy inaczej, były spokojne i przyjaźnie uśmiechnięte"


Fabuła "Jeźdźca miedzianego" pędzi, a czytelnikowi ciągle towarzyszą jakieś uczucia. Raz śmiejemy się z Tatiaszą i Aleksandrem, innym razem jesteśmy przygnębieni, a jeszcze innym razem zszokowani rozwojem wydarzeń. Mamy tutaj wiele zwrotów akcji. Podczas czytania powieści pani Paulliny Simons nie może być mowy o nudzie. Jedyne, co może nas razić, to już wcześniej wspominana dziecinność i naiwność Tani (chociaż muszę przyznać, że z każdym kolejnym rozdziałem główna bohaterka doroślała i poważniała, co jednak nie zmienia faktu, iż jej zachowanie było momentami niezrozumiałe i irytujące). Oprócz tego przeszkadzały mi nieścisłości w fabule. Mam wrażenie, że podczas pisania powieści, autorka sama się pogubiła. Spoiler! Najpierw napisała, że Aleksander zostawił Tatianie obrączkę, a potem owa obrączka w magiczny sposób znalazła się na łańcuszku na szyi Aleksandra. Koniec spoileru. Wielu czytelników narzeka: wtedy nie było takich czołgów, nie jadano takich produktów itd. Ja jednak przymknę na te nieścisłości oko, ponieważ nie są aż tak rażące, jak to było na przykład w "Dziewczynie komendanta" (patrz: afera pomarańczowa). "Jeździec miedziany" pochłonął mnie i moje myśli bez reszty. Ciągle byłam ciekawa dalszych wydarzeń. Kilka ostatnich stron powieści złamało mi serce. Pocieszam się jednak faktem, że są jeszcze dwa kolejne tomy trylogii (i to dość obszerne), więc z pewnością będę miała co czytać. 

"Jeździec miedziany" to powieść, którą polecam przede wszystkim takim romantyczkom jak ja. Myślę, że dadzą się one porwać tej historii miłosnej, mimo kilku niedociągnięć i wad. Już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejny tom trylogii.
Moja ocena: 8/10

"Więcej pewności siebie, Taniu"

A czy Wy czytaliście już powieść pani Simons? A może zamierzacie ją dopiero przeczytać? Koniecznie dajcie znać!



Nic nie poradzę na to, że wszystkie wojenne powieści, kojarzą mi się z utworem z czołówki serialu "Czas honoru", który zresztą uwielbiam! :D

16 komentarzy:

  1. Historia zapawioda się ciekawie zwłaszcza, że lubię dobre wątki romantyczne. Jednakże nie za bardzo przemawiają do mnie książki o tematyce historycznej....
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś ich nie lubiłam i omijałam je szerokim łukiem, ale okazały się być przyjemne, jak wszystkie inne gatunki :)

      Usuń
  2. Moim postanowieniem na 2016 jest przeczytać właśnie tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam całą trylogię o Tatianie i Aleksandrze, i o ile pierwszy i drugi tom były nawet niezłe, o tyle finał nie przypadł mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam już przyjemność przeczytać "Jeźdźca miedzianego", który bardzo mi się podobał. Teraz przede mną kolejne części :)
    Pozdrawiam serdecznie.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę je przeczytać, ale z drugiej strony nie chcę, bo boję się, że będą gorsze i zepsuję sobie opinię :/
      I poza tym nie chcę rozstawać się z Aleksandrem :D

      Usuń
  5. Jedna z najgorszych książek jakie czytałam w życiu. Głupota zarówno głównej bohaterki, jak i niewiedza autorki są porażające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, główna bohaterka nie jest najlepiej skonstruowana, ale Szura... :D

      Usuń
    2. Szura. Powiem tylko tyle. Nie.
      Kompletnie do mnie nie przemawia, niemal żaden aspekt tej książki. Nawet główny bohater. Mogą mnie w najlepszym przypadku aresztować, ale co tam powiem nowo poznanej dziewczynie historię swojego życia. Nie mówiąc już o rzeczach, które wypisywał w listach do Tatiany, a za które powinien być rozstrzelany! Cenzura działała nawet na wsiach, panno Simons.

      Usuń
    3. Z tym, że głupotą było to, że Szura wyjawił Tatianie kim jest i krytykował w listach Związek Radziecki, komunizm itd. akurat się zgodzę.

      Usuń
  6. Słyszałam o tej książce ale nie miałam okazji jej przeczytać ale to nie znaczy , że po nią nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, "Czas Honoru" <3 jak ja za nim tęsknię.
    Co do książki - czytałam ją dwa razy i jak za pierwszym pokochałam Szurę, tak za drugim książka niezwykle mnie irytowała, a zwłaszcza kreacja Tani. Zresztą Aleksandra też znienawidziłam za to, jak krzywdził Tanię i Daszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tęsknię za "Czasem honoru". Zastanawiam się coraz częściej, czy nie zacząć oglądać tego serialu od nowa :D
      Moim zdaniem Tania skrzywdziła samą siebie, kiedy powiedziała Aleksandrowi, by nie łamał serca Daszy... No ale cóż, wiemy jak się to dalej potoczyło ;)

      Usuń