sobota, 23 stycznia 2016

Utrata- Rachel van Dyken

Tytuł: Utrata
Autor: Rachel van Dyken
Ilość stron: 304

"Żegnaj - ktokolwiek wymyślił to słowo, powinien smażyć się w piekle"

"Utrata" już od dawna czekała, aż ją przeczytam. Jednak sięgnęłam po nią dopiero wtedy, gdy namówiły mnie na to koleżanki z klasy. Myślałam, że będzie to kolejny romans o idealnych nastolatkach, którzy mają idealne życie i przeżywają swoją idealną pierwszą miłość. Po skończonej lekturze, zrozumiałam, jak bardzo się myliłam.

Rachel van Dyken to autorka romansów z list bestselleró "New York Timesa" i "USA Today". Mieszka w Idaho razem z mężem i bokserem, Sir Winstonem Churchillem. W przerwach między pisaniem, przesiaduje w Starbucksie i planuje kolejne książki. 

"To, że potrzebujesz pomocy, żeby poradzić sobie z problemami, nie czyni cię słabszą. Naprawdę słabi są ci, którzy nie potrafią przyznać, że potrzebują pomocy. Ludzie, którzy nie potrafią przyznać, że nie poradzą sobie sami. To oni są słabi. Prosząc o pomoc i przyjmując ją, przyznałaś się do swojej słabości, a przez to pokazałaś, jak jesteś silna. Ludzie słabi myślą, że pozjadali wszystkie rozumy, i afiszują się ze swoją mądrością"

Kiersten zmaga się z bolesną stratą rodziców, jednak postanawia powrócić do normalnego życia i zaczyna studia. Już pierwszego dnia wpada na przystojnego opiekuna roku, Wesa. I chociaż dziewczyna czuje strach, to i tak ciągnie ją coś do chłopaka. Okazuje się, że życie Wesa nie jest tak wspaniałe, jak wszyscy myśleli...

"Życie nie jest sprawiedliwe, ale to jak je przeżyjemy, to właśnie jest cudowne. To dar. A każdy dar jest inny, każda ścieżka jest inna. Ta z jakiegoś powodu jest nasza i im szybciej się z tym pogodzimy, tym szybciej przestaniemy płakać i zaczniemy żyć"

Jak już wspomniałam na początku, myślałam, że "Utrata" to będzie kolejny romans akademicki, w którym wszystko jest idealne, a jedynym problemem głównej bohaterki jest to, co ma na siebie dziś włożyć. Jednak myliłam się. "Utrata" zaskoczyła mnie już od pierwszych stron, chociaż na początku wydawała się banalna, a o problemach Kiersten i Wesa dowiadujemy się w miarę rozwijania się akcji. Powieść zaskoczyła mnie, ponieważ od razu zauważyłam, że nie będzie ona kolejną naiwną opowiastką o dwójce młodych ludzi. Wiedziałam, że to będzie coś więcej. I było. Rozmowy głównych bohaterów wywoływały na mojej twarzy uśmiech i dawały dawkę pozytywnej energii, a potem zostałam zaszokowana  pewnymi faktami. "Utrata" z jednej strony bawi, a z drugiej strony ukazuje nam, jak bardzo życie ludzkie jest kruche i jak bardzo potrzebna jest nam prawdziwa miłość. 

"Czas był dla mnie najcenniejszą rzeczą na świecie, a ja oddałem go jej. Ponieważ zakochałem się w tej dziewczynie. Bo zależało mi na niej. Chciałem ofiarować jej coś, dzięki czemu mnie zapamięta; nawet jeśli z czasem te wspomnienia zbledną. Czas... cóż za przerażające słowo"

Będę szczera i przyznam, że nie spodziewałam się tak dobrej powieści. Mimo że niektóre wydarzenia wydają się być naciągane, a nawet wydają się dziać zbyt szybko, to jest w "Utracie" coś, co sprawia, że patrzymy na nią raczej z zachwytem, niż politowaniem dla autorki. Co jest tym "czymś"? W moim wypadku, było to ukazanie siły uczucia. Poza tym w powieści mamy dwóch narratorów: Kiersten i Wesa. Czytanie fragmentów z punktu widzenia chłopaka, było wręcz ujmujące. Jego wypowiedzi dają czytelnikowi do myślenia. "Utrata" zasługuje na chwilę uwagi. Porusza trudne problemy, jak na przykład walka z chorobą, czy zmagania z demonami przeszłości. Powieść Rachel van Dyken bardzo mi się podobała i serdecznie ją Wam polecam. Już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejny tom cyklu!
Moja ocena: 7/10

6 komentarzy:

  1. Naprawdę bardzo chcę przeczytać tę książkę, równie mocno jak i całą trylogię. Już tyle się o niej nasluchalam i naczytalam, że wprost nie mogę się doczekać kiedy jeden z tomów wpadnie w moje ręce:>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka mi sie podobała, ale jednak czegoś mi w niej zabrakło, czegoś głębszego i wyjątkowego, za to toxic podobał mnie sie najbardziej.
    Pozdrawiam Justyna

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie moje klimaty - mimo wszystko, romansidła są zbyt przewidywalne.
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie za mną chodzi ta książka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię ten cykl. Dla mnie najlepszym tomem był właśnie pierwszy. Później też nie jest źle, ale Wes zwycięża ;)
    Pozdrawiam serdecznie.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś tam słyszałam o tej książce, ale nie zachęca mnie za bardzo, mimo intrygującej okładki, hehe :D

    Zapraszam do siebie na nowy post - unboxing!
    Przerwa na książkę

    OdpowiedzUsuń