niedziela, 14 lutego 2016

Ulubione historie miłosne


Witam Was bardzo serdecznie! Dziś mamy 14 lutego, czyli Walentynki. Jest to idealna okazja do tego, aby podzielić się z Wami moimi ulubionymi miłosnymi historiami (nie tylko książkowymi)! Chciałabym zaznaczyć, że nie jest to ranking. Po prostu wymieniam tutaj moje ulubione książkowe historie. Nie umiałabym wybrać, która jest lepsza, a która gorsza. Każda w jakiś sposób mnie poruszyła i każda wywarła na mnie inne wrażenie, dlatego z rankingu nici. Bez przedłużania, zaczynajmy!



1. Helena i Bohun z "Ogniem i mieczem"
Mój największy shipping od czasów przeczytania tej książki, będzie już jakieś 5 albo nawet 6 lat. Ich po prostu nie da się nie shipować! Kocham Bohuna, uwielbiam Helenę (książkową, bo Iza Scorupco w filmie mi jakoś nie pasowała). Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie Jan Skrzetuski. Ale to właśnie przez pojawienie się Janka, akcja książki/filmu (co kto woli) pędzi, a my dowiadujemy się o wspaniałości Bohuna. Jedna z najpiękniejszych historii miłosnych w literaturze klasycznej! 
Kto nie czytał i/lub nie oglądał filmu, niech mi się tutaj nawet nie pokazuje, tylko leci nadrabiać zaległości! :D



2. Christine i Eryk z "Upiora w operze"
Mój kolejny shipping wszechczasów! Powieść Gastona Leroux nie jest arcydziełem, ale to właśnie dzięki niej powstało wiele filmów o Upiorze Opery. Ale i tak najważniejszy jest musical Andrew Lloyda Webbera pod tym samym tytułem (nie mówię tu koniecznie o filmowej wersji). Historia Christine i Upiora jest przecudowna. Finałowa scena (mówię ciągle o musicalu) to zbyt wiele emocji. "Upiór..." ma kompozycję otwartą. Niby się kończy, ale jednak nie wiadomo, o co chodzi, dlatego też widz odczuwa pewien niedosyt. Pan Webber postanowił rozwiązać ten problem i stworzyć sequel pod tytułem "Love never dies", który zresztą powstał na podstawie książkowego sequelu "Upiora...", pod tytułem "Upiór Manhattanu". 


Większość fanów "Upiora..." narzeka na "Love never dies", a szczególnie na zakończenie historii Christine i Eryka. A ja stwierdzam, że mi takie rozwiązanie pasuje i jestem zadowolona z tego, jak się wszystko potoczyło. Chociaż kończy się nie najlepiej, to i tak dodaje tylko całej tej historii dramatyzmu i swojego rodzaju uroku. Warto znać! Polecam! 



3. Rose i Dymitr z "Akademii wampirów"
No, co tu dużo mówić. Dymitr to jeden z moich książkowych mężów, a Rose uwielbiam. Ta dwójka jest przewspaniała, a ich losy z pewnością należą do najpiękniejszych (w kategorii literatury młodzieżowej). To uczucie! To poświęcenie! Nic, tylko kibicować!



4. Tatiana i Aleksander z "Jeźdźca miedzianego"
Mój najnowszy nabytek, jeśli chodzi o ulubione historie miłosne. I w sumie przeczytałam tylko jedną część losów Tatiany i Aleksandra, ale i tak już wiem, że należy i ciągle będzie należeć do moich ukochanych. To, przez co przeszła ta dwójka bohaterów, zasługuje na wspomnienie. No i Aleksander ♥ 



5. Esmeralda, Quasimodo, Frollo i Phoebus z "Katedry Marii Panny w Paryżu"
Trochę dużo tych bohaterów, ale co tam! "Katedra..." to jedna z najwspanialszych książek, jakie było mi dane przeczytać. 3 mężczyzn zakochanych w jednej kobiecie. Bardzo skomplikowana historia, ale z pewnością warta uwagi. 



6. Sarah i Georg ze "Szmaragdowej tablicy"
Jak Carla Montero to robi, że shipuję wszystkie pary, które ona tworzy? Najbardziej kibicowałam Sarah i Georgowi. Ona Żydówka, on major SS. Taka tam, historia miłosna, a w jej tle wielka sztuka. "Szmaragdowa tablica" to jedna z najlepszych powieści, jakie czytałam, a oprócz tego ten wątek miłosny z czasów II wojny światowej. Uwielbiam!

A jakie historie miłosne są Waszymi ulubionymi? Dajcie znać, chętnie o nich poczytam! :)

3 komentarze:

  1. "Upiór w Operze" jest śliczny, a jeśli chodzi o "Norte Dame" - znam bardziej jako musical, mniej więcej przynajmniej. Historia sama w sobie OK, ale Hugo sam w sobie mnie nie kusi, szczególnie, że moja ulubiona polonistka twierdzi, że są lepsze rzeczy do czytania... ;P
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię "Upiora w Operze", ale reszty, przyznam się bez bicia, nie było mi dane poznać :( "Ogniem i mieczem" przede mną, a z "Akademią wampirów" zaznajomię się zaraz po skończeniu serialu "Pamiętniki wampirów"! Obiecuję! :D

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na nową recenzję,
    Przerwa na książkę
    Snapchat: przerwa_ksiazke

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie Em i Dex z Jednego dnia :)

    OdpowiedzUsuń