sobota, 12 marca 2016

Lalka- Bolesław Prus

Tytuł: Lalka
Autor: Bolesław Prus, a właściwie Aleksander Głowacki
Ilość stron: 628

"We mnie jest dwu ludzi, jeden zupełnie rozsądny, drugi wariat. Który zaś zwycięży?"

Pewnie nie ma w naszym kraju osoby, która nie słyszałaby choćby raz o Bolesławie Prusie i jego powieści pod tytułem "Lalka". To właśnie ta książka jest zmorą większości uczniów szkół średnich, a przy okazji pojawia się najczęściej na maturze. Uznałam, że chociażby z tego względu powinnam zrobić do 'Lalki" drugie podejście, już po jej omówieniu w szkole. Na spokojnie i bez przymusu...


"Świat podobny jest do amatorskiego teatru; więc nieprzyzwoicie jest pchać się w nim do ról pierwszych, a odrzucać podrzędne. Wreszcie, każda rola jest dobra, o ile grać ją z artyzmem i nie brać zbyt poważnie."

Bolesław Prus to pseudonim pisarza Aleksandra Głowackiego. Autor urodził się w Hrubieszowie (moje okolice). Jego powieści były wydawane w ówczesnych gazetach w odcinkach, gdzie płacono za każdą linijkę tekstu (więc nie ma się co dziwić, że powieści pozytywistyczne są tak obszerne). Prus ma swoich wielbicieli, ale też wielu przeciwników (większość tej grupy stanowią wcześniej wspomniani uczniowie szkół średnich). A do której grupy ja się zaliczam?

"Komu wiele dano, od tego wiele żądać będą."

"Lalka" to powieść o miłości galanteryjnego kupca, Stanisława Wokulskiego do pięknej i próżnej arystokratki, Izabeli Łęckiej. Wokulski ma pieniądze, a Łęcka tych pieniędzy poszukuje, jednak duma osobista i rodowa nie pozwala jej na małżeństwo ze zwykłym właścicielem sklepu. Oprócz dziejów miłości Wokulskiego, znajdziemy w "Lalce" portret człowieka z przełomu dwóch epok: romantyzmu i pozytywizmu, opis ówczesnej sytuacji w Europie, życia społeczeństwa i realizacji postulatów polskiego pozytywizmu. "Lalka" to książka, która porusza wiele ciekawych tematów, a do tego pomaga nam poznać realia XIX wieku.

"Gdzie ona się znalazła, tam obok niej wszystko bladło; inne kobiety były jej tłem, a mężczyźni niewolnikami."

Jak już pisałam, jest to moje drugie podejście do Wielkiej Powieści Pozytywistycznej, czyli "Lalki". Chciałam ją przeczytać przed omówieniem w szkole, ale wydała mi się nieciekawa, a poza tym postać panny Łęckiej już od początku mnie irytowała. Postanowiłam zdać się na streszczenie. Po omawianiu stwierdziłam, że Prusowi jednak nie odpuszczę, i choćby nie wiem co, "Lalkę" przeczytam. Tyle że teraz zrobiłam to z własnej, nieprzymuszonej woli. I z zaskoczeniem stwierdzam, że "Lalka" to świetna powieść! Prus wspaniale przeniósł XIX-wieczne reali na karty swojej powieści. To, co jednak najbardziej mnie ujęło to właśnie dzieje Stanisława Wokulskiego i Izabeli Łęckiej. Wszystkie inne wątki mało mnie interesowały, chociaż były równie ciekawe i dobrze przemyślane. Postaci zostały świetnie skonstruowane. Rzecki, idealista, który ciągle wierzy w powrót Napoleona i całe swoje życie poświęcił pracy w sklepie, Starski- wychowanek światowych salonów, pani Wąsowska, której psychika była dziwnie podobna do sposobu myślenia cesarzowej Elżbiety (już wiadomo, że ją lubię), pokorna i dobra pani Stawska, czekająca na powrót męża, który uciekł z kraju i wiele wiele innych... Jednak najciekawszą postacią z całej powieści jest oczywiście Staś Wokulski. Z jednej strony twardo stąpający po ziemi, wspierający rozwój i naukę realista, ale z drugiej wrażliwy, bez pamięci zakochany w pannie Łęckiej romantyk. Jak to powiedziała moja polonistka: w Wokulskim są dwie dusze- pozytywisty i romantyka. I całkowicie się z tym zgadzam. Myślę, że to właśnie przez te dwie zupełnie różne, i nie oszukujmy się, skrajne "osobowości" jego postać jest tak ciekawa. Muszę Wam zdradzić, że Wokulski mnie oczarował i dołączył do grona moich książkowych mężów. Nie mogę wskazać jednej z jego cech, które mnie tak ujęły. Uważam jednak, że na pewno zaliczają się do nich odwaga na wyjazd na wojnę rosyjsko-bułgarską, wszystkie rzeczy, które zrobił dla Łęckiej (kupno kamienicy, sreber, żeby Izka miała za co kupować nowe stroje, pojedynek z Krzeszowskim, kawałek metalu lżejszego od powietrza) i te czerwone ręce, które sobie biedak odmroził, kiedy został zesłany na Syberię za udział w powstaniu styczniowym. Cóż za bgata osobowość, prawda? I to nic, że Stasiek ma ponad 40 lat! (W końcu po to jest wyobraźnia, dzięki niej mogę mu odjąć z 15 lat :D). Ale, żeby nie było, że zachwycam się tylko Wokulskim. Przejdźmy do hejtowania Łęckiej. Jak ja tej kobiety nienawidzę. Jednak nie ma się czemu dziwić, była jedynie wychowanką swojej grupy społecznej, arystokracji. Co nie zmienia jednak faktu, że i tak jest najprawdopodobniej najbardziej znienawidzoną postacią w historii polskiej literatury. Jej próżność, interesowność i stosunek do Wokulskiego doprowadzały mnie do furii. Żeby nie być gołosłowną, przytaczam fragment, który chyba najlepiej ukazuje to, co naprawdę myślała o Stanisławie:

"Marzyła, że Wokulski sprzedał swój sklep, a kupił dobra ziemskie, lecz pozostał naczelnikiem spółki handlowej przynoszącej ogromne zyski. Cała arystokracja przyjmowała go u siebie, ona zaś, panna Izabela, zrobiła go swoim powiernikiem. On podźwignął ich majątek i podniósł go do dawnej świetności; on spełniał wszystkie jej zlecenia; on narażał się, ile razy była tego potrzeba. On wreszcie wyszukał jej męża, odpowiedniego znakomitości domu Łęckich.
Wszystko to robił, ponieważ kochał ją miłością idealną, więcej niż własne życie. I czuł się zupełnie szczęśliwym, jeżeli uśmiechnęła się do niego, życzliwiej spojrzała albo po jakiejś wyjątkowej zasłudze serdecznie uścisnęła go za rękę. Gdy zaś Pan Bóg dał jej dzieci, on wyszukiwał im bony i nauczycieli, powiększał ich majątek, a nareszcie, gdy ona zmarła (w tym miejscu łzy zakręciły się w pięknych oczach panny Izabeli), on zastrzelił się na jej grobie... Nie, przez delikatność, którą ona w nim rozwinęła, zastrzelił się o kilka grobów dalej."

Myślę, że nic więcej nie muszę mówić o Izabeli. Tytuł powieści adekwatny do jej charakteru. Miłość Łęckiej i Wokulskiego byłaby piękna, ale została, niestety, zdeptana pantofelkami zadufanej w sobie arystokratki. Bardzo zachęcam Was do przeczytania "Lalki", jednak nie z powodu tego, że jest to lektura, ale z powodu tego, abyście odkryli, że polska literatura klasyczna też może być wspaniała! Uważam, że lektury szkolne tracą na wartości wiele, właśnie przez bycie lekturami szkolnymi. Zamiast się nimi zachwycać, uczniowie patrzą na nie ze zgrozą. Oczywiście wiele tych przerażonych spojrzeń rozumiem, ale "Lalka" zasługuje na szansę i cieszę się, że ją jej dałam. Odkryłam też, że na podstawie "Lalki" został stworzony musical pod tym samym tytułem. Od kilku dni chodzi mi po głowie jeden z utworów, którego fragment pozwolę sobie tutaj przytoczyć:

"Trzy kwadranse, kwadranse, trzy kwadranse? 
Więc to wszystko było dysonansem? 
Kontredansem, mezaliansem, przecież nawet nie romansem, 
czym ja byłem? Ordynansem?! 
Szło jedynie o finanse, nie sprzyjały mi pasjanse, 
gdyby dała choćby szansę! 
Pozbawiła mnie nadziei, cóż za kres mej Odysei? 
Trzy kwadranse, kwadranse, trzy kwadranse. 
Jakaż dziwna tych wypadków plątanina, 
Sam już nie wiem, gdzie jest skutek, gdzie przyczyna? 
By ją zdobyć sam wszystkiego się uczyłem, a zyskałem tylko to, że ją straciłem! 
Co jasnością przy tym było,a co cieniem? 
Co pewnością niezłomną, co złudzeniem? 
Czy Geist po to chciał ten metal mi darować, by pan Starski na salonach mógł brylować? [...] 
Gdybym mógł nie myśleć o niej, myśl zagłuszyć? 
Tylko to mogłoby zdjąć ciężar z mej duszy! 
Ach, zapomnieć, nie myśleć choć przez chwile! Tylko tyle, tylko tyle i aż tyle!!! 
Więc do Geista jechać i próbować, 
rzucić wszystko, wszystko odbudować. 
Nie zapomnę, to scenariusz niemożliwy! 
Ja wciąż kocham, Boże Miłościwy!"

Uwielbiam! To tak bardzo oddaje sens całej książki, jednak to zrozumieć można dopiero po zakończonej lekturze. Jestem pod wielkim wrażeniem! Gdyby ktoś chciał wysłuchać, proszę bardzo:


Wracając jednak do powieści, powtórzę, że warto dać jej szansę. Naprawdę!
Moja ocena: 8/10

10 komentarzy:

  1. Gdy polonistka powiedziała nam, że mamy się wziąć za Lalkę, stwierdziłam, że przeczytam ją. Zajęło mi to trzy weekendy, ale jestem z siebie dumna, za dałam radę przprzez to przebrnąć. I chociaż całość nie spodobała mi się tak bardzo jak Tobie, to mam nadzieję, że wylosuję ją na maturze :))
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też postanowiłam wrócić do „Lalki”. Podobała mi się wcześniej, ale odczuwałam pewien dyskomfort. Teraz wzięłam się za to na spokojnie, choć trochę zajmuje mi to czasu. Prus był, według mnie, jednym z najlepszych polskich pisarzy. Ten styl! Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze mi do Lalki daleko, ale nie jestem nastawiona negatywnie. Bardziej nie podobały mi się lektury z podstawówki, niż te z klas wyższych. Nie jestem negatywnie nastawiona na lektury, bo czasem można cos z nich wynieść ;) Aaa! To wydanie jest takie cudne!

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze nie mam ochoty wracać do lalki, choć sama lektura przypadła mi do gustu, to okropnie zniechęciło mnie jej omawianie. Niemalże na każdej lekcji mieliśmy coś z <,Lalki", bo jak tłumaczyła nasza nauczycielka, ,,Lalka" z pewnością będzie na maturze. Miałam wrażenie, ze obudzona w środku nocy będę w stanie opowiedzieć o symbolice w utworze... na (nie)szczęście nie miałam Lalki na maturze, ale trauma pozostała :)
    Pozdrawiam Justyna z książko miłości moja

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba nie tylko Ciebie Łęcka irytowała :) Ja przeczytałam raz, więcej nie mam zamiaru :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam, że w szkole bardzo długo czekałam na omawianie "Lalki", podeszłam do niej z wielkim entuzjazmem i zupełnie się nie rozczarowałam. :) Od tej pory czytałam ją jeszcze dwa razy i za każdym lektura była dla mnie przyjemnością. Wiele osób męczy się przy tej książce, ale mnie podoba się jej fabuła, no i bardzo lubię styl Prusa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja ulubiona lektura szkolna, do której wracam systematycznie raz w roku i zawsze odkrywam w niej coś nowego! Wspaniała, poruszająca, zmuszająca do refleksji, a ilość dobrych cytatów poraża :)! Będę polecać każdemu, zawsze. Prusa uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Takich książek raczej nigdy nie przeczytam, ale świetna recenzja.
    Zapraszam na nową do mnie
    http://i-think-this-book-is-funny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam tą powieść w szkole i dotrwałam tylko do 3/4 książki. Mimo wszystko zamierzam przeczytać ją raz jeszcze za jakiś czas, już bez nacisku z góry :) Dodaję do obserwowanych.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam. Nie była to lekka lektura, ale nie żałuję poświęconego jej czasu :)

    OdpowiedzUsuń