sobota, 19 marca 2016

Trylogia Grisza- Leigh Bardugo


Witam Was bardzo serdecznie! Nadszedł czas, aby podsumować trylogię "Grisza" autorstwa Leigh Bardugo. Zapraszam! 


"Grisza" to nazwa trylogii stworzonej przez leigh Bardugo. Tytuły poszczególnych tomów to: "Cień i kość", "Szturm i grom" oraz "Ruina i rewolta". Od bardzo długiego czasu polowałam na te książki, aż w końcu znalazłam je w swojej ukochanej bibliotece. Przeczytałam pierwszy tom, a potem zrobiłam sobie przerwę od przebywanie w  świecie Griszów. W końcu zaczęłam czytać drugi tom, a sięgnięcie po tom trzeci było już rzeczą oczywistą.

"-Nie jestem przyzwyczajona do tego, że ludzie chcą mnie zabić.
-Naprawdę? Ja już prawie nie zwracam na to uwagi."

Leigh Bardugo to młoda, amerykańska pisarka. Od dawna fascynowała ją Rosja, dlatego też w jej realiach postanowiła osadzić fabułę swojej debiutanckiej powieści pod tytułem "Cień i kość". Prawa do ekranizacji książki wykupił sam producent filmów o Harrym Potterze,

"- Nie mogę się zdecydować, czy jesteś szalony, czy głupi.
- Mam tyle wspaniałych cech, że niekiedy trudno wybrać."

Ravka to państwo niegdyś potężne i urodzajne, Teraz jest jednak otoczone przez Fałdę Cienia: pasmo ciemności, w której czają się potwory. Alina Starkov to młoda dziewczyna, która nie wyróżnia się niczym szczególnym. Dopiero kiedy jej pułk przeprawia się przez Fałdę i zostaje zaatakowany przez wilkry, a jej przyjaciel, Mal, zostaje ranny, ujawniają się umiejętności dziewczyny...

"-Darkling będzie cie ścigał po kres twych dni.
-Cóż, wobec tego ciebie i mnie będzie coś łączyć, prawda? Poza tym lubię mieć potężnych wrogów. Czuję się przez to istotny."

Posłużę się fragmentem recenzji "Cienia i kości" (całość tutaj): "Jak to z fantastyką bywa, na początku trudno jest wgryźć się w fabułę, bo trzeba zapamiętywać te wszystkie nazwy i dziwne wyrazy, żeby wiedzieć o co chodzi. Muszę jednak przyznać, że tutaj poszło mi łatwo i autorka nieźle poradziła sobie z przedstawieniem czytelnikowi świata, jaki wykreowała. Szczerze mówiąc, nie pamiętam książki, która zaskoczyłaby mnie aż tak swoją oryginalnością (poza "Czasem żniw"). " W pierwszej połowie "Cienia i kości" byłam oczarowana Darklingiem, byłam wręcz przekonana, że zostanie moim książkowym mężem. Niestety, kolokwialnie mówiąc, zaczęło mu "odwalać" i już nie wydawał się taki wspaniały. Mimo wszystko miał w sobie coś, co sprawiało, że i tak chętnie czytałam fragmenty, w których się pojawiał. Jeśli chodzi o główną bohaterkę, Alinę, w "Cieniu i kości" lubiłam ją. Byłą odważna, zaradna i tak dalej, ale w kolejnych tomach irytowała mnie swoją samolubnością i jakimś takim nierozgarnięciem (naprawdę, nie wiem jak to inaczej nazwać). Mal, no cóż... Mal był nudny jak flaki z olejem (zresztą jak większość wybranków serca głównych bohaterek powieści dla młodzieży), więc nie będę się o nim rozpisywać. Najlepiej wykreowaną postacią jest Mikołaj. Trochę arogancki, ale za to sympatyczny zawadiaka. Po prostu nie da się go nie lubić! Poza tym, podczas czytania jego wypowiedzi bardzo często się śmiałam. Większość cytatów, które tu umieściłam, padają z jego ust. Uwielbiam go! Reszta bohaterów była OK. 

"- Odpowiadasz czasem na pytania wprost?
- Ciężko stwierdzić. Ach, widzisz, znowu to zrobiłem."

Pierwszy tom trylogii oceniłam na 8/10. Uważam, że była to ocena zasłużona. "Cień i kość" to świetne wprowadzenie do wykreowanego świata. I uważam, że była to najlepsza część z całej trylogii. Drugi tom był średni. Nie powalił mnie niczym szczególnym. Trzeci za to był ciekawy, ale zakończenie nie usatysfakcjonowało mnie w pełni. Oprócz tego, domyśliłam jak ta cała historia się zakończy. Czuję się trochę rozczarowana, bo po przeczytaniu "Cienia i kości" oczekiwałam, że każdy kolejny tom będzie coraz lepszy. A "Szturm i grom" oraz "Ruina i rewolta" okazały się średnie jakościowo. Jak już pisałam, świat wykreowany jest przecudowny i ciągle nie mogę wyjść z podziwu dla wyobraźni Leigh Bardugo. Myślę jednak, że można było to lepiej wykorzystać. Co jednak muszę pochwalić: książki czyta się bardzo szybko. Nie wiem tylko, czy przez przyjemną dla oka czcionkę, czy po prostu chęć zaspokojenia ciekawości.

Podsumowując, mimo niedociągnięć ze strony autorki, zachęcam Was do przeczytania trylogii "Grisza", ponieważ jest to bardzo ciekawa i oryginalna propozycja. Średnia ocen: 7

6 komentarzy:

  1. Nie wiem czy to te okładki czy niezbyt intrygujący mnie opis, ale zupełnie nie mam ochoty na ta trylogię. Co nie zmienia faktu, ze recenzja bardzo dobra :)

    withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. słyszałam o tej trylogii bardzo wiele pozytywnych opinii, a ostatnio widziałam pierwszą część tego, jednak nie bardzo mnie po nią ciągnęło, ale po takiej dobrej recenzji przy najbliższej wizycie w bibliotece chyba się po nią skuszę :D Pozdrawiam ^^
    http://citeofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. okładki niezbyt mnie zachęcają, przemyślę tę lekturę. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham, kocham, kocham tę trylogię. Ta jedna z tych, które naprawdę mogą pochwalić się oryginalnym światem, cudownych językiem oraz nieprzewidywalną akcją. Nie mogę się doczekać premiery nowej książki Leigh Bardugo, która u nas pojawi się już w czerwcu <3
    http://zagoramiksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nigdy nie miałam ochoty na tę trylogię. Chyba nie jest pisana dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trylogia Griszy jeszcze przede mną, ale mam za to za sobą "Six of Crows", czyli najnowszą powieść Bardugo. Urzekła mnie niesamowicie, dlatego Grisza to tytuł obowiązkowy na mojej liście.

    OdpowiedzUsuń