niedziela, 8 maja 2016

Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno- Kirsty Moseley

Tytuł: Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno
Autor: Kirsty Moseley
Ilość stron: 351

"Pewnego wieczoru, kiedy miałem dziesięć lat, zobaczyłem, że Amber płacze. Zakradłem się do niej, żeby ją uspokoić i skończyło się na tym, że obom siebie zasnęliśmy. Powtórzyło się to następnej nocy i kolejnej. Ona płakała a ja przychodziłem do niej przez okno. W końcu przerodziło się to w rutynę."

Od zawsze unikam jakiegokolwiek fizycznego kontaktu. Dotykać może mnie tylko mama, mój brat Jake i… Liam. Od ośmiu lat co wieczór chłopak z domu naprzeciwko zakrada się przez okno do mojej sypialni i zasypiamy niewinnie przytuleni. Gdyby Jake wiedział, że Liam spędza u mnie każdą noc, chybaby go zabił. Liam to największe szkolne ciacho. Szaleją za nim wszystkie dziewczyny, a on zmienia je jak rękawiczki. Nie mogę go rozgryźć. W dzień zachowuje się jak megadupek, a w nocy jest ciepły i kochany. Wiem, że nie mogę się w nim zakochać – związki Liama nie trwają dłużej niż kilka nocy…

"- A ty jak masz na imię? - dopytywał.
- Nazywa się: "Tknij ją jeszcze raz, a dostaniesz w mordę"..."

"Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" to książka, która już od jakiegoś czasu intrygowała mnie swoim, trzeba przyznać dość nietypowym, tytułem. Od pozycji z gatunku New Adult czy też Young Adult nie wymagam wiele. Muszę przyznać, że na początku byłam dosyć sceptycznie nastawiona do powieści Kirsty Moseley. Jednak po kilkunastu przeczytanych stronach, pomyślałam, że ta książka będzie wyjątkowa i trafi na listę moich ulubionych. No cóż, przeliczyłam się. Na początku myślałam, że książka będzie urocza i taka "na poprawę humoru". Niestety, znowu się rozczarowałam. Akcja toczyła się za szybko. Może nie tyle akcja, co rozwój uczucia między Amber i Liamem. Rozumiem znali się już 8 lat (?) i byli przyjaciółmi, ale jednak takie rzeczy wymagają trochę czasu. Oprócz tego, muszę zarzucić "Chłopakowi..." przewidywalność fabuły. Za każdym razem, kiedy działo się coś, co przewidziałam, po prostu się śmiałam. Wszystko było tak do bólu schematyczne, że chyba "wywróżyłam" bohaterom cztery wydarzenia. To o cztery za dużo. Nie oznacza to jednak, że powieść jest beznadziejna jak "After" (Dlaczego zawsze przywołuję "After" do porównania?). Nie, nie, nie. Tym, co trzymało mnie przy lekturze książki Kirsty Moseley to tytułowy chłopak, czyli Liam i jego humor, Jest to bardzo sympatyczny, zabawny i uroczy bohater. Niektóre jego wypowiedzi miałam ochotę dodać na instagram i oznaczyć #cute. Ale to na tyle, jeśli chodzi o plusy tej powieści. Nawet nie wiem, co jeszcze mogłabym dodać. Już kilkanaście razy to pisałam, ale jeszcze raz powtórzę, że recenzowanie przeciętnych książek jest najgorsze, bo ani po tym "pojechać", ani się tym zachwycać. Podsumowując, "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" to pozycja zwyczajna, mimo początkowego uroku, o którym pisałam. Jest dosyć banalna, schematyczna i przewidywalna, ale jako "odmóżdżacz" po cięższych lekturach sprawdzi się idealnie. 
Moja ocena: 6/10

12 komentarzy:

  1. Nie jest to pozycja dla mnie, tego typu książki niesowicie mnie irytują, zwłaszcza gdy są nieoryginalne i sztampowe :)
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też podchodzę sceptycznie do powieści tego gatunku, ale kilka było naprawdę dobrych, np "Lato koloru wiśni" :D

      Usuń
  2. Dla mnie chyba nawet nie jest przeciętna tylko słaba. Strasznie zmarnowany potencjał, pod koniec miałam wręcz uczucie, że zmarnowałam na nią czas :/
    Dwiestronyksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze zmarnowanym potencjałem bardzo się zgadzam :)

      Usuń
  3. Po naprawdę ciekawym prologu, miałam nadzieję, że książka zostanie utrzymana w takim klimacie. Niestety ten się zmienił i stał się aż nazbyt słodki, no ale koniec końców w moim mniemaniu nie było aż tak źle :)
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem tak zakochana w tej okładce, jest moim zdaniem świetna i gdyby tylko była to świetna książka, to jestem pewna, że od razu musiałabym ją kupić. Chciałabym ją ogólnie przeczytać, ponieważ chce sama wyrobić sobie zdanie na jej temat (słyszałam wiele skrajnych opinii), ale chyba nie na tyle, aby ją nabyć, więc może znajdę ją w jakiejś bibliotece :D

    Pozdrawiam ciepło, bookworm :>

    OdpowiedzUsuń
  5. Niby miałam na nią ochotę, ale jak jest banalna i schematyczna to chyba jednak odpuszczę.

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
  6. Ugh, zmarnowałam na tę książkę tylko swój cenny czas. Naprawdę żałuję, że ją przeczytałam, szczególnie że książka naprawdę miała świetny potencjał.

    Pozdrawiam,
    Papierowe strony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miała, miała. Chociaż ja myślę, że aż tak źle nie było :D

      Usuń