wtorek, 28 czerwca 2016

Zabić arcyksięcia- Greg King, Sue Woolmans

Tytuł: Zabić arcyksięcia
Autorzy: Greg King, Sue Woolmans
Ilość stron: 464

Romans, o którym mówiła cała Europa. Zamach, który zmienił bieg historii. Wszystko wskazuje na to, że zakochali się w sobie na wystawnym balu maskowym zorganizowanym w wiedeńskim pałacu w 1894 roku. Arcyksiążę, bratanek panującego cesarza Austrii i piękna dziewczyna ze zubożałej arystokratycznej rodziny. Ich miłość nie mogła zyskać akceptacji cesarskiego rodu, ale para odważnie zdecydowała się walczyć z konwenansami. Książka Grega Kinga i Sue Woolmans odsłania kulisy jednego z najgłośniejszych romansów Europy przełomu wieków. Atmosfera w Europie zaczyna gęstnieć, dochodzi do serii politycznych zamachów, a groźba wojny staje się coraz bardziej realna. Zakochani nie wiedzą, jakie niebezpieczeństwo im grozi, gdy latem 1914 roku wybierają się w podróż do Sarajewa...

Nie jestem fanką literatury faktu, biografii, autobiografii, wspomnień, pamiętników i innych tego typu książek. Jeśli jednak jakaś postać historyczna mnie zainteresuje, to z przyjemnością sięgam po pozycje o niej traktujące. Zawsze lubiłam dynastię Habsburgów, a szczególnie postacie z jej schyłku, takie jak cesarzowa Elżbieta, cesarz Franciszek Józef, czy arcyksiążę Rudolf. Chciałam jednak dowiedzieć się czegoś o człowieku, który razem ze swoją żoną został zamordowany 28 czerwca 1914 roku w Sarajewie, co doprowadziło do wybuchu I wojny światowej. Mowa tutaj oczywiście o arcyksięciu Franciszku Ferdynandzie i jego żonie, Zofii von Chotek. Ich historia brzmi jak baśń: on, arcyksiążę, zakochuje się w biednej, aczkolwiek pięknej i dobrej dziewczynie. Potem walczą razem o swoją miłość i sprzeciwiają się konwenansom, aż w końcu stają razem przed ołtarzem. Pięknie, prawda? No cóż, Greg King i Sue Woolmans postanowili ukazać czytelnikom swojej książki prawdę oraz to, że historia Franciszka Ferdynanda i Zofii nie zakończyła się słowami "I żyli długo i szczęśliwie...". I już bynajmniej nie chodzi mi tutaj o zamach, w którym oboje zginęli (tutaj też działała wyobraźnia ludzi... myśleli zapewne: "Ach, umarli razem, niczym Romeo i Julia!"), ale o to, jak ciężkie były zmagania o miłość tej pary. Przyznam szczerze, że bałam się tej książki. Jak już wspomniałam, nie przepadam za tym gatunkiem, a oprócz tego dawno, dawno temu odwiedziłam kilka stron, poświęconych arcyksięciu i jego żonie. I tutaj muszę zaznaczyć, że Franciszek Ferdynand nie zyskał wtedy mojej sympatii. Nie umiem jednoznacznie stwierdzić dlaczego, po prostu wywarł na mnie negatywne wrażenie. Mimo wszystko postanowiłam dać szansę książce "Zabić arcyksięcia" i już wiem, że było warto. Sama pozycja jest napisana bardzo przystępnie, nie ma zanudzania, każda strona ujawnia nam kolejne interesujące fakty z życia następcy tronu Austro-Węgier i jego najbliższych. Dzieło Grega Kinga i Sue Woolmans jest naprawdę godne przeczytania, bo ukazuje nam prawdę i nie opisuje pobieżnie sytuacji Franciszka i Zofii, a później także ich dzieci. Gdzieś spotkałam się z opinią, że książka ta jest bardzo subiektywna i że po prostu czuć, jak bardzo autorzy pałają sympatią do tej historycznej pary. Ja jednak uznaję, że ten subiektywizm (niewielki, moim zdaniem, ale jednak) był bardzo Franciszkowi Ferdynandowi potrzebny. Arcyksiążę zawsze jawił się ludziom (nie wszystkim, ale była to spora grupa osób) jako niesympatyczny gbur (tak jak mi), a ta książka posłużyła "ociepleniu" wizerunku następcy tronu Austro-Węgier. Taki PR arcyksięcia. Okazało się, że Franciszek był po prostu nieśmiały, a jedyne towarzystwo, w którym czuł się dobrze, była jego ukochana Zofia i dzieci. Oprócz tego, dowiedziałam się wielu, naprawdę wielu, innych i ciekawych rzeczy zarówno o arcyksięciu, jak i jego rodzinie, a także zamachowcach, przez których stracił życie. Poza tym książkę, pomimo jej rozmiarów, czyta się bardzo szybko i przyjemnie, chociaż fakty w niej przedstawione wcale do przyjemnych nie należą. Jeśli ciągle nie jesteście przekonani, co do tej pozycji, to może zachęci Was to: nie żałuję ani jednej chwili poświęconej książce "Zabić arcyksięcia" i nauczyłam się z niej więcej, niż na lekcjach historii. Polecam!
Moja ocena: 7/10

4 komentarze:

  1. Uwielbiam związek Franciszka Ferdynanda i nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego jego wybranka była traktowana tak a nie inaczej, dworskie konwenanse zawsze były dla mnie trudne do ogarnięcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu była zbyt niskiego stanu, niestety. Spotkało ją tyle nieprzyjemności z tego powodu. A szkoda, bo była bardziej ogarnięta od tych wszystkich księżniczek i księżnych. No cóż...

      Usuń
  2. Pomimo tego, że dużo większą sympatią pałam do historii dynastii Romanowów i historii carskiej Rosji, to pozycja dotycząca związku Franciszka z zaciekawiła mnie. Czasami lubię oderwać się od słodkich romansów dla nastolatek czy kryminalnych powieści i przenieść się w dawne czasy, ucząc historii z innych źródeł niż podręczniki.

    Pozdrawiam ciepło, bookworm :>

    OdpowiedzUsuń