piątek, 10 czerwca 2016

Zanim się pojawiłeś- Jojo Moyes

Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Autor: Jojo Moyes
Ilość stron: 382

"Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da."

Jest wiele rzeczy, które wie ekscentryczna dwudziestosześciolatka Lou Clark. Wie, ile kroków dzieli przystanek autobusowy od jej domu. Wie, że lubi pracować w kawiarni Bułka z Masłem i że chyba nie kocha swojego chłopaka Patricka. Lou nie wie jednak, że za chwilę straci pracę i zostanie opiekunką młodego, bogatego bankiera, którego losy całkowicie zmieniły się na skutek tragicznego zdarzenia sprzed dwóch lat.
Will Traynor wie, że wypadek motocyklowy odebrał mu chęć do życia. Wszystko wydaje mu się teraz błahe i pozbawione kolorów. Wie też, w jaki sposób to przerwać. Nie ma jednak pojęcia, że znajomość z Lou wywróci jego świat do góry nogami i odmieni ich oboje na zawsze.

10 czerwca to dzień polskiej premiery filmu "Zanim się pojawiłeś". Za jego sprawą, zrobiło się bardzo głośno o powieści, na podstawie której ów film powstał. Mowa tu oczywiście o książce Jojo Moyes. Moim zdaniem za bardzo. I teraz przejdźmy do najbardziej szokującej części tej recenzji: powieść "Zanim się pojawiłeś" nie podobała mi się! Spodziewaliście się kolejnej wychwalającej tę książkę pod niebiosa opinii? Gorzej nie mogliście trafić! Czuję, że po opublikowaniu tej recenzji, posypią się w moją stronę tzw. hejty. Ale zacznijmy od początku...
Uwierzcie mi, naprawdę chciałam polubić tę powieść, zachwycić się nią i płakać tak, jak to robiło wiele Polek (i nie tylko) przede mną. Spodziewałam się świetnej książki, która sprawi, że mój kac książkowy będzie trwał co najmniej (!) tydzień i że nie będę mogła o niej zapomnieć. No cóż, jak zwykle się zawiodłam. Już tyle razy rozczarowałam się wieloma zachwalanymi przez innych czytelników książkami, że już mnie to nie dziwi. Ale smutek i uczucie bycia okłamanym pozostało. W ogóle nie rozumiem, co ludzie widzą w "Zanim się pojawiłeś". Fabuła jest denna (wiem, jak to brzmi- jakbym nie miała ani odrobiny współczucia, ale zaraz do tego dojdziemy), bohaterowie są wyjątkowo irytujący, styl pisania autorki dziecinny, no i oczywiście występują tutaj też te "ukochane" przeze mnie pseudofilozofie. To wszystko złożyło się na moją bardzo niską ocenę. W ogóle nie widzę w tej książce żadnych pozytywów. Beznadziejna fabuła to chyba podstawowy problem. Akcja powieści "Zanim się pojawiłeś" jest taka smuteczkowata, dołująca i dhramatyczna, jak tylko się da (ale można tam też znaleźć jakiś "promyk słońca, który rozświetla nasze myśli, nawet w najgorszych i najbardziej dhramatycznych sytuacjach").  I teraz uwaga: sądzę, że to mogłoby być podnoszące na duchu, zabawne i wzruszające, gdyby było lepiej przelane na papier, bez całego tego pseudofilozoficznego bełkotu, którym uraczyła nas autorka. Oglądaliście "Nietykalnych"? No właśnie, ten film bardzo mi się podobał, tematyka była podobna do tej w powieści Moyes. Tylko jest taka różnica, że po obejrzeniu "Nietykalnych" nie miałam ochoty walić głową w ścianę, jak po przeczytaniu "Zanim się pojawiłeś". Bo coś, czego nie znoszę, to właśnie to, kiedy autor stara się przekazywać nam jakieś mądrości życiowe, pokazać jakim to on jest myślicielem, z czego powstają cytaty w stylu Paulo Coelho. Główna bohaterka była najbardziej irytującą mnie postacią z całej książki (a wszyscy byli irytujący, wierzcie mi). Mimo swojego poważnego wieku (26 lat!), miała mentalność ośmiolatki. No po prostu nie. Jeśli chodzi o Willa to większego "buca" nie spotkałam. Rozumiem, wycierpiał wiele, miał powody do takiego zachowania, ale mimo wszystko... Wiem, że to, co go spotkało jest przykre i tak dalej, ale to, jak to wszystko zostało opisane w powieści, woła o pomstę do nieba. Cała fabuła jest niedorzeczna, a już szczególnie końcówka, na której wszyscy PODOBNO płakali. No i oczywiście te cytaty! Nie zapominajmy o cytatach! 
Brrr...
Podsumowując, "Zanim się pojawiłeś" to książka infantylna, niedorzeczna, przerysowana i, co najważniejsze (i najgorsze), zupełnie przereklamowana! Nie polecam!
Moja ocena: 3/10

10 komentarzy:

  1. Ja sypać hejtami nie mam zamiaru. Każdy w końcu ma prawo do swojej opinii, która może kolidować z większości opiniami, ale to w tym jest najfajniejsze ;)
    Osobiście czytałam tę powieść i moim zdaniem jest po prostu cudowna ;) W każdym bądź razie nie mogę się doczekać kiedy wybiorę się na seans [świerzbią ręce] ;)

    Pozdrawiam,
    Czytelnicze turbulencje- klik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zrozumienie haha :D
      Ja film też obejrzę, może będzie lepszy od książki (chociaż przy tym zakończeniu- nie sądzę) :)

      Usuń
  2. Muszę zobaczyć film a potem przeczytać ksiazkę. Wolę tę kolejność, ponieważ nawet jeśli ekranizacja okaże się słabsza od książki, będę ją miło wspominać.
    Buziaki!
    http://filigranoowa.blogspot.com/2016/06/welcome-to-party.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę mieć tylko nadzieję, że film będzie lepszy od książki.

      Usuń
  3. Zupełnie nie mam ochoty na książkę, ale na film wielką :) Na pewno obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytając tę książkę myślałam, że powali mnie na kolana, sugerując się tymi wszystkimi recenzjami. Tak się jednak nie stało, jednak mimo wszystko cała historia bardzo mi się spodobała :>
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, dla mnie to wszystko jest niedorzeczne :/

      Usuń
  5. cóż za krytyka. mnie ta książka zupełnie do siebie nie zachęca. może obejrzę film, ale raczej nie przeczytam. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń