niedziela, 9 lipca 2017

PRZEDPREMIEROWO: Miłość, po prostu

Kilka dni temu napisał do mnie pewien człowiek z propozycją zrecenzowania jego książki. Był to Żurnalista.pl, a tym, co miałam ocenić, była pozycja "Miłość, po prostu". Muszę przyznać, że nigdy nie przepadałam za poezją. Wszystko przez lekcje j.polskiego. Zresztą, chyba większość z nas ma przykre wspomnienia z tym związane. Na początku obawiałam się tego zbioru wierszy, ale z drugiej strony bardzo chętnie wspieram początkujących autorów i ogólnie artystów, gdyż jestem wyznawcą zasady "dobro wraca". Dlatego zgodziłam się i... ani trochę nie żałuję! Każde słowo twórcy trafiło do mojego serca, poruszyło mnie i skłoniło do namysłu nad własnym życiem. Naprawdę, nie wiem, jak opisać to, co czułam podczas czytania "Miłości, po prostu". Mimo że pozornie nie mam nic wspólnego z podmiotem lirycznym, który przekazuje nam swoje emocje w tych wierszach, to czuję z nim bliskość i zrozumienie dla niego. Oczywiście podmiot liryczny możemy utożsamiać z autorem zbioru. O autorze nie wiemy zbyt wiele. Sam o sobie pisze: 


Żurnalista to zwykły facet, ale który chce kochać i być kochanym. Chce nie mieć wątpliwości w to, że mnie kochasz. Bo ja nie pozwolę byś przez chwilę zwątpiła. Dam Ci uśmiech na twarzy, a Ty bądź moja codzienną inspiracją. Kimś do kogo będę adresował każdy swój uśmiech. Każdą swoja łzę, gdy się wzruszę. Nie ukrywam niczego, bo jestem silny i zdecydowani, a zarazem słaby i wrażliwy. Chce kochać, a Ty czego pragniesz? 

Moja książka to opowieść o tym kogo kochałem i kogo chce kochać. 
Moim problemem jest to, że to ta sama osoba.

"Miłość, po prostu" to dzieła, których głównym tematem jest... po prostu miłość. Jest ona ukazana jako silne uczucie, które steruje ludźmi, nie daje im ani chwili oddechu. Autor w dużym stopniu oddziałuje na odbiorcę, wywołuje w nim emocje. Zbiór tych wierszy można potraktować jako swojego rodzaju spowiedź poety. I właśnie to, że te wiersze są tak prawdziwe i szczere, momentami bardzo dosadne, sprawia, że trafiają prosto do serca czytelnika i skłaniają go do własnych refleksji...

Książkę, oczywiście, bardzo Wam polecam, jednak chcę byście odnaleźli w niej też coś "dla siebie", więc nie będę się dłużej o niej rozpisywać. Szczerze mówiąc, dzięki Żurnaliście wróciłam na bloga, a po drugie, będę częściej sięgać po poezję. Ten tom na pewno jeszcze wpadnie w moje ręce! Poniżej chcę Wam zaprezentować jeden z tekstów, które najbardziej chwyciły mnie za serce:

"Pasujemy do siebie jak
niebo do słońca.

Słońce czasami zachodzi,
niebo czasami robi się czarne
i o to chodzi w miłości,
że wiemy, że po burzy


dalej będziemy jak niebo i słońce."



Bardzo dziękuję autorowi za możliwość przeczytania książki przedpremierowo!

2 komentarze:

  1. Lubię poezję. Zazwyczaj rozumiem ją "pod sobie" i interpretuję zgodnie ze swoimi przypuszczeniami. Może i nr tę sie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie chcę przeczytać tę książkę. Muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń